Lepiej nie znać pięknie brzmiących języków

Rzecz o językach, które lubię „na obco”. I nie tylko o takich.

Taka przedziwna myśl mnie trafiła już dawno temu. Zastanawiałem się nad nią długo, w końcu o niej zapomniałem.

Inspiracja

Dziś przypomniałem sobie na nowo, za sprawą tego artykułu. (http://www.filmweb.pl/article/Kastracja+lektorem-113849). Darek Arest z filmwebu rozprawia w bardzo sprytny sposób o kwestii filmowego lektora w polskiej kinematografii i jego dziejowym wpływie na naszą psychikę.

Opisuje przy okazji bardzo ciekawe zjawisko – w ostatnim akapicie by być dobitnie szczegółowym –  jak to oglądając francuskojęzyczny film „Wenus w futrze” >>spijał<< słowa z ust niejakiej Emmanuel. Spijał! Nie rozumiał nic, a czuł właśnie co słowa znaczą. I ja tu właśnie o tym niedoedukowanym spijaniu.

Bo ja mam tak samo – ledwie znający francuski i nieznający absolutnie hiszpańskiego – kiedy przychodzi mi do obcowania z piosenkami wykonawców z Barcelony, Madrytu, Lyonu, Paryża, Meksyku itd itp. Kocham brzmienie tych słów. Taki Devendra Banhart – największy argument za tym, żebym nigdy nie poszedł na kurs hiszpańskiego. ALbo La Femme z Francji!

Swoją drogą, uwielbiam jak taki Portugalczyk – ze swoimi boskimi połączeniami polskich „cz” „ź” „ć” i hiszpańskich zgłosek – przyśpiewuje sobie o czymś, o czym nie mam pojęcia rzecz jasna, ale w jakiś magiczny sposób udaje mi się wyłowić sens poprzez melodię i składnie, rytm i miękkość wyrazów. Co do Portugalczyków i Portugalii – polecam książkę „Samotność Portugalczyka” Izy Klementowskiej. Świetne czytadło, trochę portugalskiej historii, dużo portugalskiej duszy, która o dziwo – bardzo podobna do tej naszej polskiej. Rozedrganej i niepewnej wciąż duszy.

Zatem konflikt – brzmienie czy znaczenie.

Nie to że nie chciałbym się tych języków ostatecznie nauczyć. Bo chcę. Ale to dla mnie i tak sytuacja win-win. Teraz nie umiem i cieszę się brzmieniem, potem na rzecz brzmienia zyskam wiedzę. Będzie świetnie.

Znaczenie

I znowu, co do znaczenia słów właśnieKolejny materiał, tym razem konferencji TEDx, na której Timothy Dorner, władający kilkunastoma językami rozprawiał na temat istoty nauki języka. Najbardziej interesujące są jednak dla mnie ostatnie 4 minuty jego wypowiedzi, znajdziecie je tutaj.

Łapie się na tym za każdym razem: zapominam, jak ważne jest rozmawiać z Hiszpanami po hiszpańsku, z Litwinami po litewsku, a z Norwegami po norwesku. Chodzi nawet o te słowa Mandeli, że dopiero ojczysty język trafia do ludzi. Nie liczy się tylko zrozumienie w sensie semantycznym, liczy się odczucie, miękkość słów, które lubimy, brzmienie zgłosek, które przypominają nam ojczyste strony. To dopiero do nas trafia, to dopiero dociera gdzieś głębiej w nas i zostaje na dłużej.

W sumie na palcach u jednej ręki policzyłbym sytuacje, gdzie obcokrajowiec łamaną polszczyzną starał mi się coś wytłumaczyć. Może ze dwa razy tak się zdarzyło, gdzieś w jakimś dużym polskim mieście, może raz za granicą. Najczęściej pytają się mnie po prostu co to znaczy „kurwa”, a ja im odpowiadam – pełny dumy, bo te słowa nasze polskie to tyle mają znaczeń, że „kurwę”, to można użyć na milion sposobów. No,i tyle z tej mojej językowej dumy.

Chłód niezrozumienia i przytulność poznawania

Ja będąc obcokrajowcem w Norwegii na co dzień spotykam się z twarzami wyrażającymi „Eee?”, gdy próbuje użyć jakiegoś nowego słowa albo wyrażenia. Norweskiego technicznie rzecz biorąć nauczyłem się jakieś 8 miesięcy temu – wtedy zdałem swój ostatni państwowy egzamin. Żeby do niego podejść, potrzebowałem jakichś 6-9 miesięcy. Ale wiecie co? Praca, którą wykonałem od momentu zdania tego egzaminu do dziś była 10krotnie większa. Nadal, nawet w zależności od środowiska, w którym przebywam – potrafie jednego dnia mieć łeb jak sklep od próby spamiętania tego natłoku wyrazów, przenośni, skrótów i slangu. I to piękne jest!

Język norweski, którym włada +/- 5 mln osób na ziemi, bardzo podobny do szwedzkiego, trooszke mniej do duńskiego (można rzecz że stoi pomiędzy nimi w piśmie i mowie). Dosyć prymitywny, muszę przyznać (w porównaniu do polskiego, a już na pewno angielskiego), ale bardzo konkretny. Nie ma tu miejsca na poczwórne zmiękczenia (deska, deseczka, desunia, desuniunia) ani siermiężne i energiczne zgrubienia.

Z drugiej strony posiada wyrażenia, typowe dla norweskiej kultury i stylu życia. Wyrażenia nieprzetłumaczalne, które trzeba poczuć i przeżyć niejako, żeby zrozumieć. Klasyczny przykład to „å kose seg” , co znaczy mniej więcej „spędzać czas w przytulnym miejscu„. O taak, Norwegowie to kochają. Piątek godzina 15, a oni są już w drodze na weekendowy pobyt na hycie (hytta – domek letniskowy) i pośród natury siedzą zanurzeni w trzy warstwy poduszek. Kose seg to, koselig (przytulnie) tamto. Natura i oni, oni i przytulne przestrzenie.

 

Język to niesamowita sprawa. Lubię o nim myśleć. Bardzo często – naprawdę, chyba zbyt często – zastanawiam się nad znaczeniami słów. Z racji, że jestem zdania iż nasz polski najpiękniejszym ze wszystkich języków jest, to – siłą rzeczy – wszystkie jakie do tej pory liznąłem, porównuje do polskiego. Język, moi mili, to nie tylko nasz sposób do porozumiewania się – to całe, złożone uniwersum odczuwania i przetwarzania świata. Moim zdaniem dotykamy tego dopiero gdy poznajemy swój pierwszy, a może dopiero drugi obcy język.

Dobrze jest też gdzieś tam po drodze zahaczyć o łacinę. Zobaczyć tę strukturę, popatrzeć na język jak na szkielet, który – przy odrobinie chęci – możemy wyginać i przestawiać, ocieplać i czynić przytulniejszym. Możemy nawet kazać komuś przeklinać w jego własnej głowie, nie biorąc na siebie nawet grama odpowiedzialności! Nie wierzycie? To k***a słabo z wami!

Na koniec macie przykład, że język nieznajomy brzmi najpiękniej.

/// Pozdrawiam gorąco. Trochę wróciłem z tymi tekstami, trochę za dużo mam na głowie. Ale pamiętam o was, kochane siedmioro moich czytelników.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s