Wspólna sieć wrażeń

więź

„Kiedyś się razem piło, rzygało, srało na ulicy i szczało do akwarium, a później dostarczało się najbardziej nawalonego delikwenta do domu. Nic nigdy nie wyszło poza towarzystwo. Dzisiaj jakoś dziwnie… od razu komórki i na fejsa”

Nie wiem, do posłuchania: klik.
Trochę tak jakby segment mózgu odpowiedzialny za zapamiętywanie wyszedł z mody. Bez użycia żadnych zmysłów katalogujemy nasze wspomnienia i załączamy do nich każde multi-medium, jakie wpadnie nam pod rękę. Smutne jest to, że zamiast poszerzać i wzbogacać daną zapamiętaną chwilę, przeprowadzamy na niej gwałt. Albo drenaż. Drenaż tej części mózgu, która czyta za nas książki, analizuje artykuły i dodaje coś od siebie.

Ten fragment naszej jaźni, który nie pyta o pozwolenie, kiedy kojarzy ze sobą kawałki materialnego życia przez które przeszliśmy. Ten mały trybik, którego używasz, kiedy raz na jakiś czas, niechcący wyskoczysz z anegdotą, której nie da się znaleźć  po wpisaniu kluczowych słów w google.  Pewnie wiesz o czym mówię. Może nawet jest Ci trochę głupio, ale i tak klikasz „Opublikuj”. O ile tylko dobrze wyszedłeś no i nie jesteś zarzygany.

No tak, bo ostatnio zaczęliśmy się bardziej pilnować. Jesteśmy ostrożniejsi, bo a nuż zostaniemy wrzuceni w pozie, która ani trochę nie pasuje do naszego image’u. Hehe, nie no, żartuje. Kto dziś miałby czas na tworzenie image’u. Tak mi się tylko napisało.

Ale, weź wróć pamięcią wstecz i popatrz na Tą Dziewczynę Od Robienia Zdjęć (zawsze jest ich nieparzysta liczba na każdej imprezie). Widzisz coś charakterystycznego? Niepokojącego? Jakiś gest? Może jej gestykulacja czy mimika zdradza tą niespisaną etykietę robienia chwilowych zdjęć. Nie martw się, obowiązuje ona tylko przez te 3 sekundy od „Uśmiech!” do zamknięcia przesłony aparatu. I tak za każdym razem.

Potem wszystko wraca do normy. No, prawie wszystko. Zdarza się, że coś nam umknie i nie zauważymy, że substancja zwana zaufaniem ulatnia się z każdym jednym piknięciem migawki. Że trochę trudniej popatrzeć wstecz i pomyśleć, że to i tamto przeżyło się z tymi właśnie ludźmi i odczuwało się to co oni. Kosztem wirtualnej dokumentacji tracimy głębsze zmysły. Trudniej przebić się przez ścianę pikseli i żyć tamtą chwilą.

– Widzisz? O tam. Tam byliśmy i… piliśmy o to, widzisz tu? To piliśmy. Z nim.
– No i z nią, weź przewiń. Przesuń, do przodu…jeszcze.. Nie z nią. O, z tą. Właśnie z tą.
– A tu pamiętasz? Jeździłeś i byłeś, o tu, a ja tu, a tu oni. Nieźle.
– Jeszcze gdzieś byliśmy nie? I coś tam robiliśmy, gdzieś.
-Hmm. Może i tak, ale nie mam zdjęć.
– A, ok.

2 comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s