Wakacyjne TOP 77 , cz. 2


Kolejna… 7mka (?) z bonusami po muzycznemu na sezon letni! /zestaw: MOC/ 

Uwaga, uwaga! Ta część została tak mocno opóźniona ze względu na moją nową taktykę, co do tworzenia wpisów. Wszystko „dojrzewa”, przed opublikowaniem – liczcie więc na zauważalną różnicę w jakości i doprecyzowaniu tekstów. 

Kolejna sprawa: drugi epizod TOP 15 jest podzielony na trzy warianty. Nie dałem rady zrobić z tylu dostępnych piosenek zrobić jednej listy. Pierwsza z nich zwie się MOC energiczne kawałki znajdą tutaj swoje miejsce, kolejna otrzyma nazwę STANY POŚREDNIE (skocz do notki) ze względu na problematykę selekcji i ponadklimatyczny i ponadgatunkowy charakter, ostatni zaś wariant to KONTEMPLACJA/SPOKÓJ (skocz do notki)  raczej odkodujecie dlaczego.

Tyle tytułem wstępów. Czas pierwszą składankę 2giej części, ode mnie, subiektywnie i od serca. Zapraszam. (Kolejność ma mniejsze znaczenie, niż wam się może wydawać )

TOP 5, wariant 1: MOC

1. The Prodigy – Voodoo People, Omen

Tych panów nikomu przedstawiać nie trzeba. Czysta dawka energii w rytmicznej formie i wyginająca ściany porcja toksycznych bitów. Voodoo people na rozgrzewkę, zakrapiane Omen’em, czy Breath wprowadza nas w rdzenny i praplemienny stan, zmuszając do poderwania się z plastikowych krzesełek i poruszania się odtąd tylko po ścianach i suficie. Jeśli szukałeś pomysłu na tzw. pierwsze pierdolnięcie, to dalej szukać nie musisz.

2. FatBoy – Push the tempo

Osobiście uwielbiam tego pana w każdym wykonaniu. Pionier breakbeatu, a jak dla mnie – pomnik house’u i electronic’i, który nie ma sobie równych w mieszaniu rockowych i grunge’owych riffów z każdym innym gatunkiem. Rozluźnienie, swobodny przepływ energii – to wszystko czego nam trzeba. Obok Push the tempo wartymi przypomnienia są choćby Rockefeller Skank (Theme Fifa 99) lub Right Here, Right Now. 

3. Gorillaz – 19 2000 (fifa soundtrack version)

Osobista miłość do tego zespołu gwarantuje, że to nie będzie ostatni kawałek w tej TOPce. Subiektywne uczucie do wariacji na temat każdego z utworów pokazuje ten właśnie. To również żaden zbieg okoliczności, że ląduje tutaj kolejny kawałek z soundtracku Fify. Panowie z EA zawsze rewelacyjnie dobierali melodie, a 19 2000 do poskakania w każdych okolicznościach i w każdym stanie nadaje się idealnie. Jak to ujął anonimowy komentator: „Gorillaz is the real hip-hop. Without that gangster shit.”. Do panów z Gorillaz jeszcze wrócimy, i to nie raz ;).

4. Blur – Song 2/Girls & Boys/People in Europe

Niekoniecznie w takiej kolejności, koniecznie taki właśnie zestaw. Jak dla mnie – zespół niepomijalny w żadnych okolicznościach. Damon Albarn za swoich młodych lat miał smykałkę do poruszania membranami w taki sposób, że jestem gotów roznieść parkiet i drzeć się za każdym razem, gdy do chodzi do refrenu. Wooohoo i Song 2 – piosenka pokroju Makareny, nikt nie wie jakie słowa składają się na zwrotkę, ale refren jest do odtworzenia nawet dla ludzi z porażeniem mózgowym. Girls & Boys oraz People in Europe – to już wykwintne dodatki, ale niosą wybitnie dobrze!

5. The Doors – Peace Frog

Och tak! W tym momencie zaczyna się już rozluźnienie imprezy. Alkochol zaczyna zamieniać się miejscami z krwią i zdrowym rozsądkiem. Ściany zdają się łączyć ze sobą, pomijając sufit. Przesuwamy się po rozmaitych powierzchniach, ocierając o smutnych, trzeźwych ludzi i niebiańsko rozkołysanych, wstawionych kompanów. Organy Doorsów i głos Morrisona podrywa do góry każdy gram naszego ciała i nakazuje tańczyć. Uczucie tym piękniejsze im bardziej mu się opieramy. Peace frog stanowi wspaniały wstęp do dalszego wplątywania The Doorsów w imprezową playlistę. Do dalszego polecenia dodałbym choćby: Hello i love you, Maggie M’Gill(!), Queen of the highway i wreszcie The Spy.

 PS: Na którejś z dobrze prowadzonych imprez w toku kolektywnych rozważań wynikła konkluzja iż Doorsów nie da się już poprawić, skrócić, czy zremixować. Oni są skończeni, jako dzieło i jako czysta sztuka. Tyle!

6. Cool Kids of Death – Hej Chłopcze

Sentymenty. Mógłbym tu wrzucić jeszcze dziesiątki rozrywających jaźń melodii, ale ta jedna nie pozwala mi się pozostawić. W ostatniej chwili poddałem edycji tytuł notki na Top 77 a sam cykl TOPek niebotycznie rozszerzyłem i zreformowałem, żeby ta perełka się tu zmieściła. CKOD jaki jest każdy widzi – infantylny, nierównomierny i jakiś taki niemiłosierny. Co by o nim nie powiedzieć – po kilku koncertach, na których ich doświadczałem, nie mogę się do nich nie przyznać. Zwłaszcza Hej Chłopcze, czy Mamo, mój komputer jest zepsuty – wykręcający deski parkietu, nie do zapomnienia!

***7. Les Ramoneurs de Menhirs – Dans Gwadek  

Absolutna bomba z ostatniej chwili! Stosować do rozhukania wiary w najmniej oczekiwanym momencie! Bretoński celitc metal – nic wam to nie mówi? Ani mi! Brzmi masywnie energicznie i niebezpiecznie wybuchowo! Lepiej nie dzierżyć niczego w dłoniach podczas tego kawałka. Nogi same rwą się do skakania z balkonu i plądrowania otoczenia. Francja dawno nie była tak blisko, tak żywiołowa! Gorrąco polecam!

 ***

BONUSY:

***

PS Następna część bardziej wkrótce niż poprzednia! Komentować, lajkować, dawać znać!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s