El Maestro

O pięknie piłki kopanej w dzisiejszym odcinku.

Wczoraj Barcelona podsumowała swój sezon 2011/2012 kolejną porażką, tym razem z Chelsea. Patrząc na grę Katalończyków i obezwładnionego Messiego przyszła mi do głowy pewna myśl. Przypomniałem sobie grę Barcy jeszcze kilka sezonów temu, kiedy w jej składzie znajdował się Ronaldinho.

Wtedy to, czy blaugrana wygrywała, czy też nie – nie miało większego znaczenia. Patrzyło się na lewoskrzydłowego brazylijczyka, który wyczyniał z piłką i przeciwnikami takie cuda, że wszyscy łapali się za głowę.

Wyczekiwać niespodziewanego

Jest masa ludzi, którzy nie potrafią zrozumieć nas, którzy z kolei są w stanie oglądać przez półtorej godziny 22-óch spoconych/wymuskanych (niepotrzebne skreślić) facetów biegających za kawałkiem skórzanej piłki w tę i we w tę. Podobno mało się dzieję, a ostatnie mecze Barca – Chelsea tylko to potwierdzają. Bramki padają rzadko, gra często jest przerywana, zero akcji. Bywało inaczej.

Dzisiaj piłkarski teatr kojarzy nam się tylko z symulką i poławiaczami karnych. Bywało, że za sprawą Ronaldinho właśnie, siadało się przed telewizorem albo oglądało powtórki w zwolnionym tempie, żeby dowiedzieć się „Jak on to do cholery zrobił!?”.

Mówi się, że Christiano Ronaldo robi 10 ruchów z piłką, żeby minąć 1 obrońcę. Ronaldinho robił jeden ruch, żeby minąć 10ciu. Tłumaczy się to technologicznym wytrenowaniem boskiego-cud-chłopaka z Portugalii i kojarzonym z sambą stylem brazylijskiej piłki.

Nie potrafię po dziś dzień ogarnąć jego debiutanckiego występu na Camp Nou, kiedy to dostał od bramkarza piłkę i przejeżdżając pół boiska wsadził piłkę z 30 metrów pod poprzeczkę bramkarzowi z Sevilli. Pozostawało się tylko złapać za głowę i zbierać szczenę z podłogi.

Liczy się przede wszystkim finezja

Już na początku mojej przygody z piłką zdałem sobie sprawę, że są dwie kategorie piłkarzy. Nie ważne jakie osiągają efekty, jest jedna cecha, której istnienie charakteryzuje ich do końca życia i determinuje ich styl gry. Finezja. 

Ktoś kto mnie podstawowej wyobraźni sportowej (przyjmijmy, że coś takiego istnieje) nigdy nie zdobędzie się na jakiekolwiek ryzyko, jakikolwiek skok w bok od przyjętych zasad i strategii. Nie napadnie go myśl „A co się stanie jak zrobie TO?”, „A może spróbuje tym razem TEGO!”. Po prostu tego nie zrobi. Liczy się dla niego tylko tępe wpakowanie piłki do siatki, przebiegnięcie 15 km i wynik końcowy. To jest jego cel.

Dla kogoś, kto czuje, że gra, cieszy się z tego, a ostateczna cyferka jest tylko formalnością… dla niego mecz bez niestandardowego rozegrania akcji nie istnieje! Charakterystyczne jest zachowanie w sytuacji, kiedy przychodzi strzelić na pustą bramkę. Nienawidziłem tego.

Wolałem poczekać, aż wróci się bramkarz i ze dwóch obrońców. Wiadomo, nie często udawało mi się potem zdobyć gola i wystawiałem się na lincz kumpli z drużyny, ale jak mi się udało… nie było nic piękniejszego! Tłuk – jak zwykło się nazywać pozbawionego finezji człowieka z piłką nie będzie się nawet zastanawiał.

Nigdy nie lubiłem z takimi grać, po prostu nie czułem gry, nie mogłem się z nimi dogadać. Zero zrozumienia. Ci, którzy w tym nie siedzą i nie zauważają takich boiskowych charakterów nie są w stanie zrozumieć, jakie silnie oddziałuje to na sferę pozaboiskową. 

Twoja gra odzwierciedla to, jaki jesteś. 

Banalny wniosek? Spróbuj sobie uzmysłowić, ile wychodzi z Ciebie gdy jesteś na boisku, zmuszony do kooperacji i szybkiej reakcji, do podejmowania decyzji i wszechstronnego wysiłku. Całe spektrum czynników, które Cię określają, dla wprawnego obserwatora – lądują jak na tacy. Dla wprawnego ‚badacza’, który będzie Cię w określony sposób prowokował –  staniesz się przezroczysty. Nie masz już nic do ukrycia. 

Symbol

Ronaldinho, bo od jego osoby wyszedłem na początku – stał się dla mnie symbolem tego rodzaju gry i postawy, która czyni z niej absolutne piękno i skończone dzieło, do którego wracam i nie mogę z nią skończyć. Która mnie kształtuje i czyni życie trochę bardziej poukładanym. Stanowi punkt odniesienia.

Kalokagatia. Mówi wam to coś? Antyczna idea jednoczesnego kształtowania zarówno ciała, jak i ducha, umysłu i mięśni, fizysu i psychiki, materii i metafizyki. Dychotomia stawania się, niczym w pryzmacie znajduje swoją ogniskową w sporcie. W każdej jednej dyscyplinie.

Ja umiłowałem sobie piłkę nożną, a Ty?

6 comments

  1. Reply

    Ja wyzdrowieje, i w wakacje wpadasz do Łęcznej na football obowiązkowo ! Co do samej piłki, Holandia… ah Holandia czekam na Euro.
    Kurcze, musze się z toba zgodzić jesli chodzi o samą grę, stąd prosty wniosek jak genialną zasadą w piłce jest spalony. Nie dziwie się innym że potocznie napierdalają na Tą bramke, dych rywalizacji i potwierdzenie tego że jest się samcem Alfa jest silniejsze, mi jakoś nigdy nie przeszkadzało być samcem Beta, który może przegra pojedynek na podwórku, ale za to czerpie radość z gry. I

  2. Reply

    ciekawy art, aczkolwiek lekko się nie zgodzę…
    piłkarze w meczu mają jasny i przejrzysty cel -> wynik
    kto zdobywa więcej bramek, wygrywa więcej meczy, jest lepszy, zarabia więcej etc.

    finezja Ronaldinha wynika z jego ogromnych umiejętności fizyczno psychicznych,
    na treningach zawodnicy mogą sobie pozwolić na większy luz psychiczny i zabawę z piłką,
    gdy jednak wychodzą na boisko, dochodzi stadion pełen kibiców nie tak łatwo beztrosko się kiwać i zagrywać finezyjne piłki…

    fajnie jak trick się uda, ale co jeśli się nie uda i stracisz piłkę? Cały stadion, ludzie przed telewizorami, Ci którzy postawili u bukmacherów etc. wszyscy wieszają na Tobie psy i z próby finezyjnej gry wyjść może pośmiewisko

    masa piłkarzy chciałaby pewnie grać bardziej finezyjnie, bawić się piłką, ale gdy trener krzyczy za uchem, a pół stadionu gwiżdże gra się pewnie bardziej zachowawczo, bezpiecznie, myśląc tylko o golu, nie ważne jak strzelonym, ważne że golu, który zadowoli oczekiwania kibiców, trenera i kolegów z drużyny

    trudno więc oczekiwać od zawodników gry w stylu Ronaldinho, gdy ich umiejętności są o wiele mniejsze,
    tak jak trudno oczekiwać dobrego filmu gdy aktorzy są słaby, a scenariusz banalnyie przewidywalny

  3. Reply

    Tak, tak, zgodzę się, ale jednocześnie zauważ, że rozpatrywałem dwie odrębne „skale” i tylko jedną, tą mniejszą skrytykowałem. Wiadomo, są konkretne zawody, na wysokim szczeblu, gdzie żeby zaryzykować choćby w najmniejszym stopniu, trzeba mieć potężne zaplecze psychofizyczne. Jednak jak to się ma do tzw. „WueFa Champions League” (WF-a Czempjons Lig :D). No, niemrawo – sam przyznasz.

    Bardziej chodziło mi o takie puszenie się w lidze podwórkowej, granie na ideał, kiedy można czerpać z tego radość.

    Pozdrawiam ;)

  4. Reply

    Czy ja wiem czy tak dwie przegrane to podsumowanie całego sezonu ? w sumie 2 najważniejsze mecze ale Barca miala w tym sezonie wiecej meczy i lepszych wiec nie sadze żeby takie potknięcia przesądzały o grze w całym sezonie ;) jak to mówią nawet najlepszym sie zdarza. Chociaż z jednaj strony ciesze sie ze Barca przegrała mówie to z ciężkim sercem ale może dzieki temu większość tych dzieci i tych „sezonowców” robiących młyn na fejsie albo innych portalach odejdzie od Barcy i może tan młyn sie zmniejszy, bo moim zdaniem jak to mowią barca stała sie zbyt popularna ;p wiesz co mam na myśli chyba ;d

    co do jeszcze jednaj sprawy wydaje mi się że Messi też 1 ruchem mija no moze nie 10 ale 5 obrońców może nie robi tego co Ronaldinho i tak pięknie, ale za to nadrabia strzelając bramki i w jaki sposób to robi inaczej Ronaldinho pokazywał to co umie w polu a Messi w sposobie strzelania bramek ;)

    I co tam ze Messi nie strzelił karnego każdemu sie zdarza tak jak i Ronaldinho pokazuje nam teraz że jescze sie nie skończyl tak samo bedzie z Messim każdy ma gorsze dni ;)

    a co do gierek !! a jak kurde my sie bawic zaczynamy to ty sie zaczynasz na nas drzeć albo nam pilke zabierac pff ;D

    1. Reply

      Messi, wiadomo, ma chwilowy kryzys i całkowicie różni się od Ronaldinho, tu nic nie trzeba udowadniać. Że Barca przegrywa – no wiadomo, że wyjdzie to wszystkim na dobre, grunt, że będzie jakaś różnorodność.
      Co do ostatniego akapitu, trzeba się umieć BAWIĆ, a wtedy była po prostu kryzysowa sytuacja :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s