Próba rozliczenia

…1279 słów i  zdanie na piętnaście liter.

Do posłuchania: <click>

Lans corridor. Już nam się nie wydaje, że te kraty w oknach na parterze i ich ewidentny brak na trzecim piętrze, tuż przed pionowym dziesięciometrzem to przypadek ani profilaktyka.  Statystyka jest bezwzględna. Nawet jeśli prowadzisz psa ulicą, to wg obliczeń macie średnio po trzy nogi. Tutaj niczym dług publiczny, każdy czuje na sobie równiutko rozprowadzoną warstewkę Syzyfowego tynku. Syzyfowa praca comeunicat’u utrzymuje grubość pokrycia gładzią na odpowiednim poziomie. Nie za grubo by wzniecić złudzenie buntu, nie za cienko by pozbawić marzenia zmiany czegokolwiek.

Eskapada oburzenia. Mamy prawo milczeć i słuchać naszych prawodawców. Mamy przywilej oprawiania w ramki kolejnych buntowników, a oni zaś mają ustalone obowiązki względem swych oprawców. Dwojakość słów przypomina czasami system podwójnych rozkazów za Sami Wiecie Czyich Rządów. Głupio jednak  wyjść z takimi porównaniami, bo poprawność – polityka, tak się nie robi i przecież jak chcemy to możemy się z kimś na budynki zamienić. Matura jest ta sama dla wszystkich. Zamykają drzwi, wychodzimy oknami. Stawiają wartę, robimy wszystko, żeby pozbawić ją jakichkolwiek funkcji i udowodnić bezsens ich działania. To taka nasza nowa dyscyplina sportowa. Dialog z władzą. Brzmi dumnie. Nie jesteśmy w stanie odróżnić wyskoków spowodowanych presją buntu przeciwko sobie, a przeciwko czarnym głośnikom wiszącym co cztery metry na pobielanej ścianie. Coraz częściej zdajemy sobie sprawę, że to z nas się śmieją. Jedyna taka, takie miejsce w rankingu, a takie problemy. Ci nowi i tak się cieszą, za rok też będą walczyć, by po kolejnych czterech porach roku ku zwątpieniu następców dojść do wprawy w przyglądaniu się otoczeniu. Choroba cywilizacyjna pod tytułem „Starość dorastania”.

Ratuj się kto Mojżesz. Trochę się śmiejemy tam po cichu, na trzecim piętrze, gdzie nikotynowa mgła pozwala walnąć taniego ruskiego szampana z kolegami zza Syjonu. Chłopaki o piaskowej karnacji cieszą się każdym krokiem po dużym budynku, zaraz chyba zaczną liczyć kafelki, i z gitary się cieszą, co tam kolega Azjata z odznakami pokazał. My się trochę śmiejemy, bo za rok matura. Było nas trzydzieści parę, ktoś odszedł, kto inny odszedł, a ktoś przybył. Utrzymujemy kontakty, uśmiechamy się między godziną za piętnaście i na długich brejkach cały czas te same schody. Liberalizm, wolność słowa, Hyde park i…

Na dyskotekę. Jest wreszcie zakichana długa najdłuższa w całym dniu. Jedni powtarzają, drudzy myślą, że mają tylko dziesięć minut to siedzą oparci tak na szybko i utrzymują kontakty. Ci, co znają rozkład jazdy na pamięć rozłożyli pikniki i gotują się do poważniejszych dyskursów. Siedzimy jak na dyskotece, przykuci do ławek, czekając na jakiś lepszy klimat, kawałek, który znamy na pamięć – bo głupio tak śpiewać co drugie słowo, albo refren – jak w macarenie. One też po drugiej stronie jak od linijki, parapety, wysmukłe, czarne, lśniące. Wyszły z półpiętra, poprzytulały się do zlewów, popatrzyły w zwierciadła, wyszły i siedzą. Coś jak my. Tyle że my bez zwierciadeł. Smutno się czasami robi, jak te promyki tak wpadną od zachodu ostatni raz i potem weź wracaj po nocy, jak w nocy wyjechałeś. Najgorzej i tak wtedy jak w końcu dojdzie się do wniosku, że już koniec żartów, nie śmiejemy się z miłości, a polityka to po wyborach za dużo czasu i czas przysiąść.

Emanujemy błyskotliwością. Pamiętacie jak z nas szydzili, że adwokatów, że jak mrówków, że aktorzy wojny nie wygrają, ani nam gazu łubkowego nie wydobędą? Co, że niby tak jako hobby tylko możemy, że to nasz ostatni rocznik, co ma dopisek artystyczny. Pamiętacie, jak weszliśmy z poczuciem misji, co sobie wyznaczaliśmy kursy, kreski podziału i terytorialne zakresy? Że odtąd dotąd to my, a tam to oni jak atomy z oczami wlepionymi w naszą działalność. No, ja pamiętam.

Nasza natura. No. Nie ma się co dołować, że prawda była inna. Zwracać uwagę tych co znają hasło „Bo prawda jest taka…” to już weźcie się opamiętajcie Że niby presja i wyścig szczurów? Nie mogło do tego dojść, sami ich tępiliśmy stojąc ramię w ramię, jak w falandze, przy tarczy oręż argumentów i wszystko w imię odśrodkowej solidarności klasowej. Hehe, walka klas nie? No many Humany i schizy mat fizy, lemy biolchemy hehe. Trochę się posypało was i nas. To nic.

Matura w tym roku. Do studniówki to wolne, po studniówce, a potem prawo i lewo. Po co się ograniczać, if we can take both? Taka polityka uległości wobec samego siebie. Też chcemy mieć coś od życia i nie wtedy, kiedy przyjdzie nam szepnąć do okienka w kiosku Ruchu „Pani da to najnowsze Życie na Gorąco. No. Życie zaczyna się po czterdziestce. No. He. Branoc.” Bierzemy coś dla siebie, a oni biorą to nasze, co właśnie spuściliśmy z oka. Trzeci rok, to już raczej wszyscy wiedzą, że numerki w kratkach, to się nie liczą i spokój jest. Zrelaksowani słuchamy jak co dzień tego samego tekstu. Równie dobrze mogliby nam powiedzieć, że w tym roku nie piszemy – przyjęlibyśmy to z równym przytaknięciem. Szkoda.

A gdzie teraz? Coś nas przytłacza. Nikt się tutaj nie bije. To jednak nie można mieć wszystkiego. Dziwne, przecież mieliśmy po dużo punktów. Albo fajne towarzystwo, co by ideały intelygencji Polski naszej wznosić ku oświaty kagańcowi, albo ustawka, szybki wpierdol na skwerku czy w szatni, odpyskówka sorce od anglika i siema na kora pod L-linianke. Grożą nam, że nastał czas życiowych wyborów. Kto jak nie my śmieje im się w twarz, jednocześnie próbując odwlec naszych podopiecznych od już podjętych. Wyborów. Ile nas jest takich, którzy „No weź, do tego się, weź zalicz. Człowieku, no zmień to, weź się, w garść. Musisz”. Dualizm wyborowy gniecie nas ze wszystkich stron, a tu jeszcze do zaliczenia tyle niepotrzebnych w życiu rzeczy. Co? Nie, Ciebie nie Olu.

Co mamy nam do powiedzenia. Kończą się powoli tytuły, takie nośne, młodzieżowe i uniwersalne co by bez względu na położenie i stosunek do socjalnej kolaboracji z kamratami każdy zrozumiał i potrafił wcielić w życie. Mamy wrażenie, że nie jesteśmy tacy, na jakich wskazuje nazwa. Młodzież przecież powinna, nawet pan w białym, błogosławiony o Duchu coś tam teges na placu mówił, że wstąpi i zstąpi, a my tam będziemy mu pomagać, odbudowywać i coś jeszcze, ale nikt nie kojarzy. Budować możemy co najwyżej pasy lotnicze i te podjeżdżające schodki do fruwającej bramy poza ukochaną ojczyznę. Im dalej stąd, tym normalniej, tutaj zostaną tylko Ci, co krzyczą bez przyszłości o braku przyszłości. Jedyni co mówiąc robią to co mówią. Bez mielenia ozorem też im wychodzi pozostawanie w niezmiennym stanie bez „co dalej”.

Historii uczą pozory. Jest gorzej. Nie tylko tytuły – a z nimi zawsze najtrudniej – się kończą. Wyczerpują nam się nawet problemy. Patrzymy wstecz i doświadczani słowami oszukujemy wszystkich w koło, że to nie prawda, że jeśli im się udało, to i my damy radę. W końcu coś musiało się zmienić na niekorzyść. To nie tak, że wtedy z jednym kajetem i trzeba było jeszcze na siebie zarabiać, a teraz wszystko na talerzu i szukamy w całym nieistniejącej przeszkody. Daj Boże, żeby to wynikało z narodowej psychozy i niepokorności, jak za zaborów. Nami po prostu trudno się rządzi.

Trauma. O czym mamy z nimi gadać. To przez budynek, przez nas, czy przez nich? Może sami sobie wytworzyliśmy mowę nienawiści, zawiści, miłości i żalu. Dlaczego każdy w końcu Tym rzyga? W remizie i u Stanisława też tak rzygają? Przecież to najpierwsza trójka, liczby nie kłamią, tam sto procent, tu dyscyplinijczycy, wyrachowani i obyci. No, podobno ambitni są też z tych pięćdziesiątek szóstek i budynków nauki technik motoryzacyjnych, ale nie oszukujmy się. Wiadomo kto jest targetem i kto ma na kolorowo wypisane plakatami półmetki. Jakaś miara musi być. Podsumowując, nie ma się czego bać. Zostaliśmy porównani i wygraliśmy pojedynek walkowerem, co uznaje za społecznościowy sukces naszej formacji. W końcu jesteśmy jedną wielką rodziną. A już niedługo minie dziesiąte dziesięciolecie od momentu wygasania wartości pierwszego z nas. Co wy na to?

Frei.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s