Kondycja jesienna

Bo zdajemy sobie sprawę że jest już jesień. A jesień zobowiązuje. Do depresji najczęśćiej.Modnie jest drwić z mody. Drwię więc z ubzduranego przez masy kontrapunktu dla Złotej Polskiej Jesieni w postaci stanów depresyjnych. Śmieję im się w twarz i nie dowierzam, iż można tak dać się zmanipulować, następnie ulec i finalnie umartwiać się – nie wiadomo – czy to nad trwającym wrześniem, czy nadchodzącym lutym. Przemysł farmaceutyczny przeżywa istną hossę, a projektanci reklam środków antydepresyjnych zapomnieli już tylko dodać „Bo to twój suplement diety!” na końcu, tuż przed panem tyradującym jak to się powinno je zużywać, a z kim tu się na ich temat konsultować – żeby nie odlecieć, od tej ANTYdepresji.

Trochę przesadziłem. „Drwić” to jednak za mocne słowo. Używszy go obraziłbym tych prawdziwie umęczonych, którzy realnie i bez ogródek poddają się wszechmocy spadających 9tego miesiąca liści barw złota i brązu. Byłoby to karygodne z mojej strony więc chwilkę zastanowię się czy aby nie mają oni choć krzty racji po swej ukrzyżowanej marazmem stronie.  Przyglądam się im na co dzień – siedzą, przykuci do foteli, biurek, szyb i monitorów w niemej poczekalni i stagnacji. Jakiekolwiek wymaganie wyprowadzone w ich kierunku spotyka się z oburzeniem i zwróceniem uwagi na bezpośrednią przyczynę – „Mam depresję”. Proste.

Różni ludzie różnie ją objawiają. Jedni siedzą i zamykają się w sobie, drudzy… no właśnie. Z nimi sprawa ma się nie tyle gorzej, co bardziej skomplikowanie. Otóż jak to pierwsi nie dają żadnego znaku o wewnętrznym załamaniu pogodowo-klimatycznym, tak drudzy dają nam trudną lekcję, jeśli tych objawów staramy się nie zauważyć. Zaraz ujrzycie przedstawicielkę stanu drugiego, która skwitowana komentarzami „Coś z nią nieteges”, „Oja co za żenuła„, czy choćby „Szkoda mi takich ludzi… masakara”.

Stan zapowiadający rychłe samobójstwo, marketing szeptany, a może godna Oskara następczyni Dżudi Foster lub Nataszy Urbańskiej w jednym? Oceńcie sami. Ja nawet za pomocą czterech kolejnych notek nie dałbym rady wyrazić emocji, które mną targają (internetowa hipokryzja, natarcie dziwnych, nic nieznaczących trendów i ta jesień) tak jak zrobiła to ona. Pseudonim (jakże artystycznie i dualistycznie przemyślny!) blondynka.

3 comments

  1. Reply

    Będę niemodna i będę miała modne jesienne stany melancholijno-refleksyjne pod kocem z kakao i filmem. Raczej jest to urok jesieni, obok mgły, deszczów, zimna i kolorów. Typowych depresji nie zauważam, ci wszyscy, którzy twierdzą, że mają, nie potrafią nawet zdefiniować tego słowa :<

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s