12 najczęściej zadawanych pytań dotyczących nowego liceum

Czym kierują się kandydaci do liceów i jak prowadzą rozpoznanie terenu przed wyborem nowego miejsca łaźni? Przekonajcie się sami: dziś o tym. Zapraszam.

Najczęściej ślepy los trafia tych najmniej podejrzanych. Prawdopodobnie właśnie takie wrażenie sprawiam najczęściej: gimnazjaliści czepiają się mnie przy najmniejszej okazji i zadają pytania, które znajdziecie poniżej. Jedyne co mnie zaskoczyło i to pozytywnie, to fakt, że nigdy nie zadałem żadnego z poniższych pytań, przez co nie byłem obciążony uprzedzeniami i – nie miałem okazji się przeliczyć.

No nic, zapraszam.

1. To jak tu w ogóle jest?

Chodzi oczywiście o „atmosferę”. Pierwsza sprawa jaka zakrząta myśli gimnazjalistów, jak tylko dotrze do nich, że kończyć edukację w miejscu, w którym stoją wcale już nie jest cool. Powiem więcej: to czysty idiotyzm, bo dostać się do X-Factor to trzeba jeszcze umieć się podlizywać. No i śpiewać też dobrze jest się nauczyć.


Zawsze mówię, że atmosfera jest tragiczna. Nie dosyć, że nie można palić na lekcjach, walić winiaczy na przerwach, a jak się od czasu do czasu wpieprzy jakiemuś nauczycielowi, to od razu się czepiają, to jeszcze te zakichane lekcje. Mi nikt nie mówił, że trzeba się będzie uczyć.

PS Wyrażenie „zrzędzący nauczyciele”, to coś co odstrasza wszystkich kandydatów. Nikt takich nie lubi i każdy na nich trafia. Chociaż analogia jest.

2. A ta zdawalność matur, to 100-procentowa jest?

Tutaj nieco moja logika się załamuje i nie wiem jak kulturalnie z tego wybrnąć, ale zaraz przypominam sobie, że informacja o nawet 250%-ntowej zdawalności znajduje swoje miejsce w milionie ulotek walających się po szkole.

Wszyscy wiemy, jakimi sposobami osiąga się tak genialne wyniki. Wystarczy wspomnieć, że działa tu zasada znana z programu „Najsłabsze ogniwo” Kazimierrry Szczuki. Ktoś musi odpaść, żeby kto inny mógł podskoczyć pare oczek w rankingu najlepszych szkół w Polsce. Hehe.

3. A dobrze do matury przygotowują?

Po to tu jesteś, żeby Cie przygotowali. Chyba. No… bo przecież nie po to, żeby mieć fajną średnią? Kurde. Pogubiłem się. Wydawało mi się, że oceny liczyły się tylko w gimnazjum, bo w liceum to już tylko matura i takie tam. Może coś się pozmieniało.

4. A ty na jakim profilu jesteś? Bo chyba nie na… humanie? O… Bo ja słyszałam, że ostatnio brakuje… no, ten prawników.

Ta. Idźcie sobie wszyscy na mat-geo. Bez dalszego komentarza.

5. A dodatkowe zajęcia, to mata?

Mata, a nawet materac. Wszyscy zawsze mają ich od cholery, a potem nie ma komu na nie chodzić, bo impreza, bo ciemno, bo zmęczony jestem, bo nie mam czasu, bo ile można. Są, ale nie ma.

6. Słyszałam, że u was to wyścig szczurów jest. Jak za komuny tak. Tak samo.

Identycznie. Co lepsi dostają kartki na mięso i zaproszenia na imprezy partyjne. Jak zaczniesz schodzić poniżej 4-rek, to możesz już ustawiać się z papierami pod remizę. *

Aż dziw, że wszyscy tak się tego wyścigu boją. Co ciekawe, najczęściej Ci, którzy obawiają się gonitwy najbardziej – sami ją najwytrwalej tworzą. Osobiście ze współczuciem oglądam na co dzień nadgorliwe próby zawojowania świata 5tką z chemii, jednocześnie ustawiając się na filologię angielską. Hehe

7. Chciałabym się uczyć malezyjskiego albo tybetańskiego. W szkole X jest jeden i drugi, a tutaj?

Niestety, staro-śląśki i pruski z zaborów tylko został. Możesz go połączyć z maturą z wiedzy o tańcu i o przetwórstwie mleka. Podobno rynek pracy już nie może się doczekać Ślązaków oklepanych z dojeniem krów, którzy chcą odłączyć się od Polski. Wyspy Mleczne to dobra nazwa dla państwa dla takich indywidualności.

Ach, tej młodzieży już „mainstream’owy” niemiecki, angielski, czy francuski już nie starczy.

8. No dobra. Co z kujonami?

Wszystko w porządku. Póki ich dokarmiasz i nie zachowujesz kontaktu wzrokowego – nie gryzą.

Co jeśli to pytanie zadaje kujon, a moja odpowiedź zawsze jest taka: „Nie ma tutaj takich, a jak już to są efektywnie tępieni”? Jednego mniej! Hehe

9. To fajni ludzie są na pewno jacyś. Wiecie, pogadać, skoczyć na piwko, ten teges.

Powiedzcie, że tylko mi zdarzają się masowo przypadki, pytające wprost o fajnych ludzi. Co jeśli dla mnie są fajni, a dla Ciebie nie? Czemu ja prze wyborem liceum, nie zastanawiałem się gdzie są fajniejsi ludzie. Pewnie poszedłbym do najfajniejszych. Teraz siedzielibyśmy sobie w najfajniejszej z możliwych knajp,  śmiali się i ogólnie byłoby fajnie. A nie, tak siedzę i piszę. Eh.

10. To lajcik, można wbijać? Bo od 100 punktów przyjmujecie?

Jak masz dobrą technikę, to nawet od 50… Hehe, no żartowałem. Przecież to poważna instytucja jest, i poważny system edukacyjny. Nie, to żebym mówił, że na wsiach po znajomości nauczycielki śrubują oceny szóstkami, co lepszym, żeby się „wyrwali”. Jakżebym mógł tak mówić.

Słyszeliście jaki bajzel zrobili z egzaminami gimnazjalnymi za rok? Mają podzielić wszystko na trzy. Oddzielnie historia, WOS, Polski, artystyczne, matma… Hoho – wtedy będziecie mieli punktów. Jak mrówków!

11. To ogólnie polecasz.

Po półgodzinnej pytaninie pada to pytanie. Nie można go było zadać na początku i mieć cały ten bajzel z głowy? Okazuje się, że NIE. Zawszę mówię, że polecam. Niech się męczą, skurczysyny. Już wiecie czym można się kierować. Ja normalnie nie miałbym więcej pytań, ale jest jeszcze ostatnie… :

12. To wypuszczają was przed dzwonkiem. WOOW.

Ta. 6 lat podstawówki, trzy lata gimnazjum, dziewczę złożyło papiery do renomowanej szkoły i podnieca ją skracanie lekcji o 32 sekundy.

Was też. Wbijajcie do nas. Takie właśnie powinno być hasło przewodnie. Nie żadne tam matury  z procentami, ani wymiany, ani nawet łapówki za oceny. „Wypuszczamy przed dzwonkiem”. To jest dopiero slogan!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s