Ludzie prawdziwi

Prawdopodobnie nigdy nie przeczytają tej notki.

Do czytania, polecam kliknąć tutaj

Prawdziwość

Mijając szerokim łukiem problemy etymologii słowa „prawdziwość”, a już na pewno nie podchodząc zbyt blisko do wyrazu „prawda” przejdę dalej. Dużo dalej i dużo głębiej niż powierzchowne osądy pt. „Skąd pochodzi, skąd się bierze i jak ją postrzegamy”. Nie. Nie dość, że cel jest zbyt szeroki, to w którymś momencie rozwiewa się, rozczłonkowuje i tak jak potrafimy zgubić się w słowie „egzystencja” tak nie dotrzemy nigdzie idąc w poszukiwaniu znaczenia „prawdy”.

Walczyli o nią romantycy. Walczyli i naukowcy. Walczą dalej i spierają się o powyższe sprawy, wiedząc że do niczego w sporach nie dojdą. Pomimo poglądowego rozdarcia jest między nami i jest w nas. W labiryntach naszych znajomości, naszych stosunków międzyludzkich i życiowych odkryć szukamy tak naprawdę tylko jej. Nasze ścieżki prowadzą do odnalezienia prawdy w ludziach i tym co ich otacza. Doszukujemy się związków, splotów i powiązań by odpowiedzieć na pytanie „Co w końcu jest prawdą?”. Ci, których Bóg obdarzył niekonwencjonalną dawką prawdy stają się Ludźmi Prawdziwymi.

Ludzie Prawdziwi

Od tego momentu notki nie wygrzebie się już z plakietki „banał”, dla tych którzy mi ją przylepią. Tytuł nagłówka to dwuwyrazowe określenie jednostek, które w najprostszy sposób można wykorzystać do własnych celów. To ich owija się wokół niezliczonej ilości palców i ustawia w rządku, żeby nacieszyć oko ich naiwnymi uśmiechami. Teraz to nic dziwnego, że po wpisaniu w wyszukiwarce grafik „True Smile” uzyskujemy zdjęcia ludzi z 3-go świata, biednych, żyjących chwilą osób. To oni, prócz wystawowo pięknie uśmiechniętych ludzi stojących na białym tle – są najlepszą pożywką dla fotografów szukających szczęścia na twarzach.

Pamiętacie na pewno swoich Prawdziwych Ludzi, których dane wam było poznać w życiu. O ile dobrze zagospodarowaliście swój czas, może dalej ich znacie i potraficie z nimi rozmawiać. Nie można ich zapomnieć, bo to właśnie na ich przykładzie zauważamy swoją sztuczność. Oni, choć stoją w naszym Cieniu stanowią dla nas pierwszy plan. Zaskakujące jest to, że względem ich, stawiamy się na tle, wyrzucając sobie kłamstwa, plastikowe miny i drewniane dialogi. Nachodzi nas myśl, że można tego było uniknąć i dać się zgnoić tak jak cały czas czynią to Ci naiwniacy.

 

Kiedy już kariery, biznesy, sławy i reflektory zawitają do naszego życia, oglądamy się wstecz i przez ramię dostrzegamy naiwniaków. Bez świateł, liftingów i kredytów zaufania dalej są uśmiechnięci. Wtedy jakaś część nas buntuje się przeciwko tej niesprawiedliwości świata, która skazała nas na zamartwianie się nad każdym aspektem naszego życia, pozostawiając te ofiary losu radosne mimo wszystko. Mimo wszystko potrafiące nas wysłuchać i wierzyć w każde nasze słowo.

Nauka wstecz

Uczmy się od nich tego jawnego piękna. Tych nieskrępowanych ruchów i wolnego umysłu. Gestów niewymuszonej radości, nieskrywanego smutku i słów, które nam przez gardło nigdy by nie przeszły. Zalewam banałem, co? To teraz mały przykładzik.

Jesteście w stanie powiedzieć komuś „Jesteś moim najlepszym przyjacielem.” ?

Hmm, to inaczej: czy nie skręciłoby was i nie rozmontowało, gdybyście usłyszeli takie pytanie? Dziś to już kicz używać takich wyrażeń. Od razu włącza nam się mechanizm obronny, przed oczami mamy dziewiętnasty wiek, Pana Tadeusza albo wiersze Brzechwy. Nie potrafimy sobie tego nawet wytłumaczyć, a psychologowie mówią nam, że trzeba do tego podejść inaczej. W sumie, teraz sam zachowuje się jak psycholog.

Lepiej wyrzucić komuś swój problem i uważać, że to problem ogółu. Lecząc innych, leczysz się sam. Kuracja grupowej pomocy ma większą siłę sprawczą. Ta, jasne.

Na nieszczęście silne wole co poniektórych i na tą notkę włączą swoje mechanizmy obronne, które spłycą każdą jedną literę, od wstępu, w dół – do ostatniego wyrazu. Ironia – choroba ostatnich lat, tak jak w moich rękach potrafi wyzuć każdą piękność tego świata, tak w ich, lub w waszych rękach jest w stanie zdewastować wszystko co zbudowałem.

Słowem finalnej myśli, dbajmy o Prawdziwych Ludzi i nie udawajmy, że ich nie ma. Są. Przypomnę tylko Forresta Gumpa, który udowodnił w dwie godziny całemu światu, jak bardzo ich kochamy  i jak bardzo pragniemy ich obecności w naszym życiu.

Najlepsze i tak będzie to, że choć i któryś z nich to przeczyta, nie odnajdzie w tym tekście siebie ;).

 

 

12 comments

  1. Reply

    Naturalność nie jest niczym innym jak pozą, i to pozą najbardziej drażniącą ze wszystkich, jakie znam.

    1. Reply

      nie ma nawet sensu komentować słów „naturalność to poza”, które nawet absurdalnie nie ma sensu.

  2. Reply

    kiedy absurd ma nie mieć sensu, a poza tym, ten cytat jest tylko na pierwszy rzut oka absurdalny, wszystko, co robimy jest sztuczne, więc „naturalne” zachowanie też, jeśli już mówimy o tym, że chcemy być naturalni, to znaczy, że narzucamy sobie pewną pozę, czy nie?

    1. Reply

      Prawda, wmawiając sobie naturalność tworzymy z niej automatycznie pozę, to prawda. Wychodzi z tego modelowanie wszystkich innych póz (wymodelowanych), by uczynić z nich pozę idealną.

      Nie zgadzam się ze słowami „wszystko, co robimy jest sztuczne”. Chyba jestem niedouczony, żeby to pojąć. Piję właśnie kawę i chyba jestem cholernie w tym sztuczny, bo specjalnie podałem ją sobie w kubku jacobsa. Hmm

  3. Reply

    Od „gęby”, czyli pozy nie da się uciec. Zobacz, jak inaczej zachowujesz się, kiedy siedzisz sam w pokoju, a np. kiedy jesteś w towarzystwie. Wszystko przechodzi przez filtr Twojej świadomości. Inaczej nie powstałoby pojęcie podświadomości. Ludzie tuszują swoje naturalne potrzeby i cechy charakteru do tego stopnia, że przestają sobie zdawać z nich sprawę, spychając je w sferę podświadomości.
    Piję herbatę i jestem cholernie sztuczna, bo piję ją z filiżanki z obrazem Klimta.

    1. Reply

      Dam sobie głowę uciąć, że jestem bardziej sztuczny niż Ty, bo nawet jak idę w dresie do sklepu to staję bokiem do ludzi, żeby było widać trzy, nienagannie zarysowujące się paski wzdłuż nogawki. Co by nie pomyśleli, że ja te dresy zakładam od tak sobie, naturalnie, bo niby wygodne są.

  4. Reply

    Jestem prawie pewny tego, że nikt oprócz ciebie Piotrek tego nie przeczyta, ponieważ dodałeś już kilka nowych wpisów no ale może jakimś cudem DG i „Anonim(y)” wrócą do tego wpisu i to przeczytają.

    „jeśli już mówimy o tym, że chcemy być naturalni, to znaczy, że narzucamy sobie pewną pozę, czy nie?” No cóż, moim zdaniem, jeśli na siłę staramy się być naturalni, to tworzymy taką pozę. Jednak według mnie jeśli swojej naturalności nie stawiamy ograniczeń, czy nakazów, to nie jest ona pozą. Jest to wtedy nienarzucone nam przez nic zachowanie, kierowane tym co uznamy w danym momencie za stosowne, właściwe lub korzystne dla nas, lecz nie są to stałe, ani z gór ustalone zachowania.

    1. Reply

      właśnie po to jest opcja ostatnio dodanych komentarzy po prawej stronie.

      1. Racja, nie zauważyłem wcześniej

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s