MEGARECENZJA Zwierciadła 2011

W jednym miejscu, tuż po pierwszym dniu Zwierciadeł 2011 – szybka relacja i zbiór mini recenzji zaprezentowanych spektakli. Zapraszam do czytania.

Zwierciadła?

Zwierciadła to przegląd sztuk teatralnych, którego pierwsza edycja sięga roku 2004. Wszystko odbywa się w  lubelskim LO nr. II im. Hetmana Jana Zamoyskiego, czyli u nas, „w Zamoyu”. Całość polega na zaprezentowaniu swoich wszelakich zdolności (głównie aktorskich) na zamoyskiej scenie, z dowolną tematyką, dowolnymi środkami i w dowolnej (a czasami wręcz nieprawdopodobnej!) formie scenicznej. Z roku na rok jest nas coraz więcej. W tym roku zanotowano aż 27 grup, które podczas trzydniowego przeglądu pokażą, że potrafią na deskach II LO zniszczyć konkurencję i pod czujnym okiem nowo co odmłodzonego jury – zgarnąć Wielkie Zwierciadło. Dla tych, którzy byli o krok od pierwszego schodka podium, są dwa mniejsze oraz kupa wyróżnień, plus rzecz jasna sława, chwała, wino i wstępniaki wszystkich lubelskich brukowców.

Jeśli już wiemy o co chodzi, przejdźmy do sedna – czyli sztuk, spektakli, monogramów, mini oper i innych przedstawień. Odwołam się do każdego dziś zaprezentowanego spektaklu na dwa sposoby. Sekcja widziane zawierać będzie moje subiektywne przemyślenia i ocenę sztuki, którą widziałem osobiście, zaś w części zasłyszane znajdą się relacje i słowa krytyki, które padły z ust anonimowych osób trzecich. Nie wszystko widziałem, ale dużo słuchałem, to też tą drogą będę się starał zobrazować to, co działo się podczas Pierwszego Dnia VIII edycji Zwierciadeł. No to hop.

„Weronika” / Akademia Zet / II LO w Lublinie

Widziane: Z tym było ciężko. Dotarłem na salę w momencie jak opuszczały ją grupki osób, które siedziały najbliżej wyjścia. Zmieszane wyrazy twarzy i odbijanie się od ścian w holu nie mówiły nic pozytywnego.
Zasłyszane: Całość zaczerpnięta została z książki pod wdzięcznym tytułem „Weronika postanawia umrzeć” – choć nie wiem nawet, czy takowa istnieje. Większość osób po końcowych brawach, które wyrażały ponoć radość z zakończenia sztuki nie miało pojęcia co przed chwilą oglądało. Nieczytelność wyskakiwała ze sceny i kiełkowała spłyconymi słowami ironii lub niepoprawnymi interpretacjami. Znalazło się kilka odważnych osobników, które nie szczędziły klepania litanii: „Masakra, Jezu – Co, to, było.” Po wszystkim cieszę się, że przespałem „Weronikę” jadąc w busie, podczas pięknego środowego poranka.

„Dlaczego dziecko gotuje się w mamałydze?” / Grupa Teatralna Pretekst / V LO w Lublinie

Widziane: Nie mam pojęcia, czemu mnie tam nie było. To chyba przez złą energię, feng-shui i kupę innych negatywnych emocji, które napływały z samej nazwy spektaklu. Yh.
Zasłyszane: Powiadają, że kolejna klapa, zaraz po „Weronice”. Sporo ludzi powychodziło w trakcie, nie mogli znieść niedopracowania i kompletnie nie dających się zrozumieć metafor. Motyw gwałconej dziewczyny mógł co najwyżej bawić, a wiedząc, że o ironię odtwórcom „Mamałygi…” nie chodziło – wyszedł z tego pozornie trudny spektakl obrazujący trudną tematykę. Pytani sądzą, że odtwórcy „Dziecka…” nie dali rady i upadli pod ciężarem tematyki.  Tym samym ta pozycja dołącza do grona sztuk, które po zeszłorocznej edycji wzięły sobie do serca słowa jury, że poruszamy problemy, o których nie mamy pojęcia. Tak też po kolei jak jeden mąż, wszyscy wzięli się za świat młodzieży. Cóż.

„Zakochać się? Bez sensu…” /  Grupa Bez Nazwy / II LO w Lublinie

Widziane: Tutaj już byłem. Podobno chłopcy i dziewczęta działali z ramienia Akademii Zamoy, która sponsorowała im czas na próby i pomysły. Moim zdaniem albo nie wypalił sponsoring, albo ekipa z 1A wydała kasę na fajki, wino i lasery, bo wyszła im tak naprawdę jedna scena (ciekawie wykorzystany motyw emotikonek i internetowego czatu), którą i tak przedłużyli. Papka rodem z pudelka, fabuła napisana w komentarzach na fotce, albo photoblogu. Wyszło krejzolstwo na próbach, ni to śmieszne, ni poważne. Muzyczne wstawki disco polo wprowadziłyby może trochę koloru, gdyby nie było ich tak dużo. Motyw z księdzem pogrzebał jakiekolwiek nadzieje głównej bohaterki i „brechtę” jaką można było wyciągnąć z tego spektaklu. Szkoda.
Zasłyszane: Gdzieś obiło mi się o uszy, że oni zrobili to tylko dla brechty. Powiem wam, że nawet to udało się schrzanić. Bez sensu…

„Urodziny” / Grupa Teatralna But-Elki / IV LO

Widziane: Nie było mnie w promieniu 200 metrów od sceny, kiedy GT But-Elki zagrzmociła prezentami, cukierkami i kupą kolorowej scenografii o scenę. Jestem z siebie dumny, że tak się stało.
Zasłyszane: Przykro mówić, bo może to wynika z  niedouczenia, braku elokwencji i pogardy dla samego siebie, ale lwia większość zjechała „Urodziny” jak tylko mogła najpiękniej. Dziwne, myślałem że na tytułowe hasło wszystkim zbiera się na sztuczne podsumowania i lukrowane życzenia. Reasumując, gadajo, że nędza. Uciekać, jakby się jeszcze gdzieś pokazali.

„Casting” / Grupa Teatralna Szkic / II LO w Lublinie

Widziane: A i oczywiście, że widziane. Siedziane przy samej scenie i podziwiane. Wszyscy na nich liczyli, dwa lata temu zebrali Wielkie Zwierciadło, rok temu coś nie pykło, zatem w tym roku mogli albo dobić sobie gwoździk i wyskoczyć z żałosnym humorem, albo pójść w drugą stronę, żeby odstawić arcy trudną sztukę alternatywnej percepcji z motywem literackim konika garbuska biegnącego przez pustynię. Cwaniacy wybrali trzecią opcję i zaserwowali nam leciutką, acz niezwykle przyjemną w odbiorze sztukę, która bardzo ładnie wpasowała się w znienawidzone przeze mnie bajzelstwo „Mam talentów”, „X-Factorów” i „Gwiazd tańczących na brodzie”. Wielkim plusem jest na pewno to, że nie było w „Castingu” statystów, a widownia została wciągnięta w wir tytułowego konkursu i mogła, niczym płatni klaskacze w TVN’ie bawić się razem z Czajkowskim, Bubą, Jagną i Jennifer. Pure enterteinment!
Zasłyszane: Bananowe uśmiechy i przytaczane kwestię Buby Gminnego i Jennifer z Ameryka mówią same za siebie. Zdaniem wielu „Casting” przerwał złą passę środowych Zwierciadeł. Potem było (prawie) tylko lepiej!

„Strona 44” / Teatr Projektowy  Grupa Nieformalna z Kraśnika / Dom Kultury Błonie

Widziane: Pierwsze co rzuca się w oczy to kompozycja sceny, która była… kompletnie poza sceną. Rzecz ma się znów (plaga tej edycji) problemów młodzieżowych, odtrącenia i wplątanych gdzieniegdzie nitek internetu.  Znów zaangażowana została sama widownia, gdyż wszystko działo się w jej środku. Poustawiane dookoła krzesła, w środku ławka i z nutą absurdu oraz artystycznego pomieszania rozgrywana akcja. Siedząc z tyłu i obserwując z daleka cały spektakl miałem wrażenie, jakbym obserwował zajęcia terapii grupowej, gdzie aktorami byli wszyscy zgromadzeni w sali. Od strony aktorskiej poziom wyrównywał się  wzdłuż obsady, nikt się nie wybijał, nie było znacznych słabości.
Zasłyszane: Każdy podkreślał świetny pomysł z aranżacją techniczną sceny. Podobało się w szczególności tym, którzy siedzieli najbliżej. Suma sumarum – utrzymali, lub może nieco podwyższyli poprzeczkę.

„Początek świata wg mitologii indyjskiej” / Teatr Grodzka 11 / MDK ,,Pod Akacją”

Widziane: Starałam się. Miałem być silny. Szło mi tak dobrze…ale w końcu się poddałem i wyszedłem. Prócz latających tu i ówdzie dłoni, kolorowych płacht i jakiegoś jaja nie pamiętam absolutnie nic.
Zasłyszane: „Eeeee. Weź, przestań. Gdyby wszystko oparło się o to śmieszne jajo, może by było fajnie. One nawet nie potrafiły synchronicznie wyginać nadgarstki.’ Hm. No, właśnie.

„Basia” / Teatr Puk-Puk / Miejski Ośrodek Kultury w Świdniku

Widziane: Zeszłoroczni zwycięzcy. Wszystko zaczęło się w momencie, jak publiczność zaczęła zasilać gęsto poustawiane, bordowe, składane krzesełka. Siedziałem pół metra od centrum tego, co działo się z tytułową Basią. A działo się bardzo wiele. Słowem, dziwie się, że aktorka przeżyła wszystkie próby, nie jest niepełnosprawna i przez całą długość spektaklu zachowała zimną krew, nie wyrwała sztachety z drabinek i nie pozabijała swoich koleżanek ze świdnickiego MOK’u. Technicznie ta grupa nie mogła wystąpić w innym momencie, niż na koniec dnia. Powód? Arcydynamiczna rozwałka, która zalała teren przed sceną i gra sceniczna wymagała pospektaklowego uprzątnięcia, a ja o mało co nie dostałem zawału serca. Pierwszy raz widziałem tak mocne widowisko, z takiego bliska i w takim wykonaniu. Podobało się.
Zasłyszane: Im też. Powiadają, że „Basia”, choć zwali ją kurwą i lampucerą, a jej tata był menelem – ma szansę na podium. Niech tak będzie.

To dopiero początek

No właśnie. Zaledwie jeden dzień, a tak wiele się działo. Mówiąc „specyficzna atmosfera”, zrozumieją mnie tylko Ci, którym dane było jej posmakować. Pan Daniel Arbaczewski, członek jury w wywiadzie dla Radia Centrum, który dane mi było usłyszeć rzekł, iż integralną i najsilniej oddziałującą częścią Zwierciadeł jest widownia i jej reakcje, i to właśnie ona tworzy cały artystyczny klimat. Na pewno trochę w tym prawdy, a ja dodam od siebie, że diablo warto być jutro, choćby dla kilku grup Zamoya i After Party. Zapraszamy.

PS To naprawdę nie żart i zdołałem wymyślić taką konstrukcję tej recenzji, która zakłada dwa podejścia do każdej sztuki: jedno,w  którym wypowiadam się tylko i wyłącznie ja, drugie zaś oparte na głosach publiki i NIKOGO WIĘCEJ. Słyszeliście o nagrodzie publiczności? Te sztuki, które zostały pojechane w sekcji „zasłyszane” nie powinny nawet znaleźć się obok tego wyróżnienia, w założeniu.

21 comments

  1. Reply

    Zapomniałeś jeszcze o E.M.N ale ich spektakl, był tak króciutki, że nie trudno o nim zapomnieć (: Aha, no i gratulacje za wyróżnienie.

    1. Reply

      O, rzeczywiście. Jakoś ten spektakl przeszedł obok mnie. Bardzo dziękuje względem gratulacji :)

  2. Reply

    oceniasz spektakle mimo, że na jeden się spóźniłeś, drugi nie przekonał Cię tytułem a z następnego wyszedłeś w trakcie? coś tu się chyba nie zgadza…

    1. Reply

      Aniu, moją absencję i brak subiektywnych komentarzy uzupełniam wywiadami i wypowiedziami osób trzecich. Zgadza się absolutnie wszystko, a to, że wychodziłem w trakcie świadczy o samej jakości spektaklu.

      Czyta się wstępy, to się wie :)

      1. owszem, czytalam, mimo wszystko uwazam ze nie powinno sie oceniac, opisywac a tym bardziej krytykowac rzeczy ktorych sie nie widzialo, a ile osob trzecich tyle opini, zapytanie sie kilku osob znajomych nie swiadczy o tym jak ocenila to PUBLICZNOSC (;

  3. Reply

    czy Ty naprawdę nie widzisz piękna w kolorowych wesołych spektaklach?! i w niezsynchronizowanym ruchu nadgarstków?!

  4. Reply

    słyszałam wiele pozytywnych opinii nt spektakli, kótre tak zbluźniłeś. I w sumie popieram Anię, ma racje dziewczyna co do Ciebie.

    1. Reply

      To dowód na to, że nie myślę, jak „wiele pozytywnych opiniotwórców”. Bardzo się cieszę, że po lewej wymianie komentarzy doszłyście do porozumienia.

  5. Reply

    etap oceniania piękna zaczyna się u mnie po obejrzeniu wstępu technicznego/aktorskiego, jak zaczyna do mnie dochodzić, że wszystko jest poukładane i pozostaje tylko cieszyć się szczegółami.

    W „Stworzeniu świata…” (bo pewnie ten spektakl masz na myśli) nie przebrnąłem przez pierwszą część i zwyczajnie umierałem z nudów. Wybacz.

  6. Reply

    Miałam na myśli ogół recenzji (nie konkretny spektakl) i zapewne wąska grupę osób jaką się kierowałeś pisząc opinie „zasłyszane”. Jako widz mam zastrzeżenia do krytykowania spektakli których nie widziałeś i do tego, iż mam wrażenie, że byłam jakąś inną publicznością na innym przeglądzie, grupa moich znajomych również, a była to niemała grupa. Jak już sie bawisz w krytykowanie innych to rób to jak należy.

    1. Reply

      Czytałaś swój komentarz przed opublikowaniem? Jak NALEŻY krytykować? Czyżby tak, żeby objąć Ciebie i Twoją niewąską grupę znajomych? Inaczej to nie będzie NALEŻYTY komentarz?

      Skąd wy się bierzecie. Gdzie nie pójdziesz znajdziesz inną (daj Boże) recenzję, a większość będzie produktywnie powtarzała poprzednie wypowiedzi. Zastrzeżenia są zawsze i wielkie dzięki, że chciałaś je Aniu wyrazić, a jak Bozia da, będziesz mogła jeszcze dzisiaj poczytać trzecią część. Zapraszam :)

  7. Reply

    Czytałam i nie rozumiem dlaczego od razu tak ironicznie i bez dystansu podchodzisz do moich wypowiedzi. Po prostu powiedziałam co mi nie pasowało, miałam do tego prawo i nie myślałam na początku, że będę to musiała tak długo ciągnąć.

    Poza tym ja nie jestem WY. Dostałeś jeden negatywny komentarz i już utożsamiasz mnie z jakąś całą grupą która jest przeciwna Twojej działalności. Absolutnie ;)

    Już nie będę Cie denerwować. Mam nadzieje, że następne recenzje będą obejrzane OSOBIŚCIE i ocenione przez publiczność w (dużej)liczbie mnogiej. Czekam i pozdrawiam ;)

  8. Reply

    Hey tu odtwórczyni roli „gwałconej dziewczyny”. Czemu recenzujesz przedstawienia na których cie nie było? Gdybyś był zapewne usłyszał byś, że scenariusz do naszego przedstawienia został napisany przez pewnego lubelskiego aktora na podstawie książki „Rumunia”. Co wnosi dość dużo do zrozumienia całości.
    I chciała bym się odnieść do „nie mogli znieść niedopracowania i kompletnie nie dających się zrozumieć metafor”. Zapewniam Cie że przedstawienie było bardzo dopracowane. Każdy gest był ograny milion razy. Nie było przypadków ani „spontanów”. A co do metafor- INTELIGENTNY odbiorca je zrozumiał,a były wręcz dziecinnie banalne, gdyż mój 12 letni brat nie miał większych problemów ze zrozumieniem całości.
    Nie wiem co bawi cie w motywie gwałconej dziewczyny.-?
    I spektakl nie jest „pozornie trudny”.Jest prosty. Ale media ogłupiają. Nie uczą nas myślenia. Młodzież nie umie czytać symboliki i woli jak wszystko poda jej się na dłoni. To trochę jak z muzyką. Ludzie inteligentni słuchają muzyki, której słowa trzeba zinterpretować. Ludzie głupi słuchają plucia i pojękiwania.

    I zmartwię cię- poradziłyśmy sobie znakomicie. Zdobyłyśmy już tym przedstawieniem główne nagrody w dwóch renomowanych na Lubelszczyźnie przeglądach. I nasza „dojrzałość artystyczna, umiejętność zgrania, współpracy i dopracowania detali” została doceniona przez większych znawców sztuki niż Ty.

    PS. Teatr to sztuka. Twoja skala ocen podbiega pod tą jaką można oceniać…no nie wiem- seriale? SZTUKA! ARTYZM! kojarzysz te słowa?

    1. Reply

      O Lucyferze, dawno się tka nie śmiałem.

      Na wstępie muszę Cię pochwalić – od dawna nie spotkałem nikogo o takim poziomi samozachwytu i pychy graniczącej z zadufaniem.
      „Zapewniam Cie że przedstawienie było bardzo dopracowane. Każdy gest był ograny milion razy. Nie było przypadków ani „spontanów”.”
      Jeżeli grupa widzów widzi niedopracowanie to znaczy, ze ono tam jest, nieważne ile nagród zdobyliście (zresztą z własnego doświadczenia wiem, że nagrody nie są jakimś wybitnie opiniotwórczym aspektem festiwali na tym poziomie), ile razy coś zagraliście. Jeżeli widz coś dostrzega to to tam jest i nie należy mówić że czarne jest białe bo milion razy ograliśmy białe.
      Argument 12latka przemilczę. Jest żałosny.
      Kolejny catchphrase, który mnie powalił dystansem do własnej twórczości „poradziłyśmy sobie znakomicie”. Tak? To wsadźcie sobie Duże Zwierciadło głęboko w gardło. Nie macie go? Hymmm… a przecież było tak znakomicie.
      Nieważne kto i na podstawie czego pisze scenariusz. A tym bardziej nie możecie wymagać od widza znajomości książki. To jest wręcz kurewsko absurdalne. „(…)scenariusz do naszego przedstawienia został napisany przez pewnego lubelskiego aktora na podstawie książki „Rumunia”. Co wnosi dość dużo do zrozumienia całości.” Naprawdę? Gówno wnosi bo nie znam tej książki, a przedstawienie, ani jego sens się przez to dla mnie nie zmienił.

      Skąd się Ci ludzie biorą Oczzu?

      1. Sprawa zrozumienia sztuki tylko po przeczytaniu książki trochę mi umknęła, ale true true. Nie myśmy godni!

  9. Reply

    Doceniam każdą formę krytyki, oczywiście tej, która zostanie wyrażona w sposób jak najbardziej kulturalny. Jednak, z całym szacunkiem dla Autora, niemal wszystkie recenzje, moim skromnym zdaniem, ociekają jadem. Zastanawia mnie, dlaczego tak jest.

    Trochę mi przykro, że oceniasz coś czego nie widziałeś. Wiesz, każdy człowiek w inny odbiera pewne treści. Rozumiem, że szanujesz czyjąś opinię, ale aby coś naprawdę ocenić trzeba się z tym zapoznać osobiście :)
    Nie jestem tu od tego, aby na Ciebie „nawrzeszczeć”, że niesprawiedliwie oceniłeś pracę mojej grupy teatralnej i tak dalej. Sama czuję, co mogłybyśmy zrobić lepiej, a co jest w naszym spektaklu dobre. Cieszę się, że zostałyśmy na Zwierciadłach wyróżnione, niekoniecznie główną nagrodą. To pokazuje nam, że idziemy w dobrym kierunku i daje możliwość dalszego rozwoju.

    Staram się na obiektywizm, choć wiem, że z mojej strony to trudne, a nawet czasem nieosiągalne. I proszę Cię, nie myśl, że jest to atak na Ciebie, twoją rodzinę, czy psa :) Chce Ci tylko powiedzieć, że te same treści można przekazać bez plucia jadem na monitor oraz, że warto się zapoznać z materiałem, który się krytykuje :)

    P.S. Tak, jestem z grupy Pretekst, tak jak moja przedmówczyni Marcyśka.

    1. Reply

      Uhm, w takim razie przyznam się, że z całym moim dystansem – musiałem jednak przysmarować jadem większość, a „jak najbardziej kulturalna” strona recenzji oczywiście się w niej znajduje, cóż ja jednak mogę poradzić, kiedy wy słowo krytyka widzicie tylko w tęczowych barwach.

      Tak w ogóle, to jeszcze nie widzieliście mojego tekstu, który naprawdę ocieka złem i niedobrem.

      PS Wy i tak wiecie co zrobiłyście dobrze i ja wam w samoocenie nie pomogę ;)

  10. Reply

    Oj, nie jestem godna, aby utożsamiać mnie z pewną grupą, która widzi krytykę tylko w tęczowych barwach, gdyż nie wiem, kto jeszcze do niej należy :)

  11. Reply

    Oj, tego nie wiem :) Póki co, żaden z moich znajomych nie ujawnił się jako jeden z nich. Ale kto wie… :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s