Obdzierani z emocji

Klikasz, wchodzisz, nadajesz. Klikasz, przechodzisz, wysyłasz. Klikasz, przesuwasz, dodajesz. Przejeżdżasz, przesuwasz, odbierasz. Układasz, dodajesz, opisujesz. Oceniasz, komentujesz, zostawiasz. Wyłączasz i… czujesz pustkę.

Piosenka do czytania. (klik)

Wracasz.

I

Wzrok w prawy górny róg ekranu monitora, tuż pod paskiem adresu. Sprawdzona, wyświechtana niebieska ikonka z białym f, to Twoja ulubiona zakładka. Dziwisz się, że musisz na nią klikać, przecież za każdym razem jesteś pytany, czy nie chciałbyś mieć właśnie takiej strony startowej. Myślisz, że to byłaby przesada. Dozujesz sobie ile możesz, co w tym złego. Mogło być gorzej.

Wpisujesz login. Denerwujesz się, że znowu przeglądarka nie zapomniała Twoich unikatowych danych. Wpisujesz hasło. Patrzysz na klawiaturę. Te cholerne gwiazdki nie potrafią Ci powiedzieć, czy wpisujesz je dobrze, czy dalej się mylisz. Klikasz. Źle. Może ktoś zmienił hasło?

Strach? Weź przestań, to tylko głupie konto. Nie ma mowy o strachu, to było przejściowe, jak jakiś poranny deszcz, czy wiatr w sierpniu, kiedy siedzisz na schodach, w słońcu. Przechodzi niepostrzeżenie, szybko i bez bólu, łapiesz? Jest, działa.

Kierujesz wzrok w lewy górny róg ekranu, tym razem niżej. Przez moment drogi Twojego oka masz w głębi nadzieję, że prócz ciemnoniebieskiego paska z białym napisem ujrzysz czerwoną chmurkę z białą liczbą. Powiadomienia. Wiadomości. Znajomi. Wiadomości, znajomi, powiadomienia. Twój zestaw newsów na najbliższy czas. Twoje medium o świecie, źródło zdań na Twój temat.

Nic. Zero.

II

Szkoda. Szare piktogramy, nudny szaroniebieski kolor każe Ci przejść niżej. Każe Ci odkryć coś wgłębi. Zjeżdżasz.

Ludzie, zwierzęta, grafiki, galerie zdjęć, przesuwane obrazy, przyklejone uśmiechy, wykrzywione twarze. Lubię to.
Ciemno niebieski pasek, biała czcionka, czarna czcionka, białe tło, przesuwam w dół, twarze, niżej też, na samym dole dwa ogłoszenia. Lubię to.
Zerwała z nim. Koniec miłości. To nic. Lubię to. Kochasz mnie? Jesteśmy “w związku”. Lubię to?
Pusta treść i śmiech, jedenaście komentarzy.
Pełna treść zakończona kropką, brak komentarzy, brak uśmiechów, pełno pytań i niedomówień. To nic. Zaraz wymyślę coś innego.

Zdjęcie papieża z przystawioną do skroni dubeltówką, gdzieś w rogu pedofilski podtekst i kipiące podwórkowym ateizmem komentarze. Dla pewności sprawdzasz, czy w profilu wpisałeś w rubryce religia coś nieodpowiedniego. Puste. Mogę skomentować.

Chwila. Coś jest. Czerwona chmurka w lewym górnym rogu. Pewnie galeria, pewnie zdjęcie, ostatnio nowe, dodałem. Zmniejszam liczbę zdjęć, to nie nasza klasa, tu nie ma miejsca na wiejskie zachowanie i komentowanie każdego zdjęcia, ma być inaczej. Klikam.

III

To nic. Link, tylko link. Tylko połączenie, nitka, za którą można pociągnąć i zrzucić sobie na głowę coś ciekawego. Obiektywnie interesujący przedmiot, przez wielu uznany skrawek świata przedstawionego w tej książce z niebieską okładką i wielkim F na środku, białą czcionką.

Otwiera się. Ładuje się. Jeszcze tylko przejrzę, czy któryś ze znajomych nie dodał żadnego zdjęcia. Tony obrazków przepływają z góry na dół. To samo, cały czas te same kolory, te same kształty, to samo światło, te same wzory, te same , odtwarzane linie. Nie mogę na nich patrzeć. Nie chce wiedzieć co czują, nie chce wiedzieć jak się czują, nie chce czytać ich statusów.

Za późno. Przeczytałem. Już wiem co robili, co kochają i dlaczego nie chcą żyć akurat w tym momencie. Przeniknęli do mnie, nim zdałem sobie sprawę, że nie chce wiedzieć o czymkolwiek, co ich dotyczy. Nie wiedziałem.

IV

„Nienawidzę szkoły” – tak nazywa się grupa do której dołączyła – „Lubię to” – kliknęli w odpowiedzi.

„Nienawidzę szkoły” – usłyszałem na korytarzu. Skierowałem na nią wzrok. Zapłakana i skulona przeglądała się w odbiciu swoich myśli, rozterek i przewidzianych scen. Nic nie układa się tak jak powinno. Świat jak wieżyczka z leciutkich, pięknych i cudownych w dotyku piór rozłożył się przed nią płasko na bezlitosnej płaszczyźnie. Oni też skierowali na nią wzrok. I tyle.

To nic.

V

Próbowałem. Starałem się określić stan, w jakim się znajduję wchodząc na facebooka. Chociaż w tym momencie, staje się on tylko jednym z większych trybów, aniżeli machiną. Jest narzędziem, prostą dźwignią, nieskomplikowaną osią lub tłokiem. Młotem nabijającym rzeszę pięciuset milionów ludzi, który wybija z nich wszystkie emocje. Tłukąc apatycznie w ich wyobraźnie, pozbawia ją mocy. Uderzając w ich moralność wyjaławia ją. Prostując i dostosowując ich emocję do wcześniej wykutych wzorców pozostawia je nieczułe i bezpłodne.

Dziwie się. Nie jestem zniesmaczony, bo wiem, na co stać nasze czasy. Moje myśli dobiegły do granicy, przy której są w stanie zaledwie przysiąść. Mają ambicję zrobić coś więcej, tego jestem pewny.  Na szczęście należy im się odpoczynek, przystanek i spokój. Dobrze jest usiąść w oku cyklonu, czy też sercu tornada i patrzeć na obracające się wokół Ciebie części tego, co od zawsze było poukładane. Zdajesz sobie sprawę.

Ja na szczęście się dziwie. Dziwię się tym, którzy dopatrują się w ciemno niebieskim trybiku spektakularnego sukcesu. To tylko nowa, niebywale szeroka saszetka, która mnie, Ciebie i resztę z ów 500 milionowej grupy pakuje do siebie i daję nam szanse. Mi dała szansę zastanowić się nad ciemną tego stroną. Tobie… zaufajmy sloganowi, czemuś on służy. Tobie dał szansę poznać tych wszystkich ludzi.

W końcu masz ich na wyciągnięcie

Ręki.

4 comments

  1. Reply

    nawet tu możnaby kliknąć ‚lubię to’…
    i ładna przerzutnia.

  2. Reply

    I ponder exactly why you branded this particular blog, “Obdzierani z emocji | oczek blog”.
    In either case I personally enjoyed the article!

    Regards-Ludie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s