Przyjaciel gej

Rzecz o znienawidzonych przez mężczyzn przedstawicielach gatunku zhybrydowanych osobników płci nijakiej. I reszcie pedałów.

Na wielkiej drabinie męskiej wrogości dość wysoko znajduje się pozycja pt. „Przyjaciel mojej dziewczyny”. W sumie nie jest to pozycja, a cała sekcja, pod którą podchodzą tego rodzaju zwyrodnienia pośród silniejszej części ludzkości. W czasach, kiedy to nie wyróżniało się orientacji oprócz tej w terenie, było o tyle prościej, że każdemu kto podbijał do naszej białogłowej, można to było racjonalnie i praktycznie wytłumaczyć. Dzisiaj pojawiła się nowa jednostka uprzykrzająca nam skutecznie życie. Co gorsza, jednostka ta w pewnych sprawach przewyższa nas, a nasz wrodzony honor nie pozwala nam jej dorównać. Z punktu widzenia kobiety jesteśmy w tym pojedynku straceni. Na czym polega problem?

Poznaj Arka skarbie

Z pomocą przy pisaniu tego tekstu przyszedł mi pewien poszkodowany, znający ten temat nawet zbyt dobrze. Opowiadając o swoim problemie z „przyjacielem gejem”, bynajmniej nie jego, a jego byłej – zaczyna płakać. Po chwili się uspokaja i po jakichś trzech minutach rzucania „kurwami” i „pedałami” przechodzi do sedna.

No mówię Ci stary – zaczyna poszkodowany – to było coś strasznego. Już pod koniec naszego związku mówię do niej:

– Może pójdziemy do kina? Na jakiś dobry film, wybierzesz coś sama, m?

– Oj… kochanie, nie to, że chce Cię obrazić, ale przecież Ty nie lubisz filmów romantycznych, a zresztą nie masz czasu dzisiaj. Pójdę z Arkiem… on akurat nie ma nic przeciwko „Seksowi w wielkim mieście”

– Ale… no…

– No tak, naprawdę! Nie ma problemu, wrócimy to pokażę Ci niespodziankę! No, to buziaczek, pa!

Zajebało mnie – mówi poszkodowany – no po prostu stałem tak z gazetą w ręku, ósma dwadzieścia rano, a ona idzie na cały dzień na spotkanie z kimś, kto jest mniej męski niż Chylińska, a bardziej niż Foremniak. Wtedy miałem to gdzieś. Geje byli tylko na MTV i wyglądali niegroźnie, a ta tolerancja – brzmi całkiem dobrze. Do dresa, skina czy nazisty było mi daleko. Niech idzie. Wziąłem sobie wolne, piwko, akurat trafiła się liga mistrzów, czekam. O 18 słyszę, że ktoś wchodzi po klatce. Idę do drzwi, otwieram, a to moja była z jakimś typem w różowym futrze z białymi pomponami. W ręku trzymał butelke po Karmi i wdrapywał się po tych schodach. Jakbym użył słowa „pedał” to by to było za mało. No facet od urodzenia musi mieć jakieś mechanizmy obronne przed soczkami typu „Karmi”, a żeby od tego się nawalić i być prowadzonym po schodach przez kobietę… Żeby tego było mało, dziewczyna rzuciła się na mnie i wybeczała „Hupiłam si phesent shahbie” i z torebki wypadł jej wibrator i jakieś zapinki na sutki. Potem okazało się, że Arek wpadł na zajebisty pomysł, żeby specjalnie dla mnie (Jezu, co za imię) wybrać takie „zabaweczki”. Podobno mówił, że to wzbogaci nasze życie i odmieni mnie na zawsze. Dziękuje, postoje.  Mój sprzeciw i chęć powieszenia tego pedała za pozostałość jaj spotkał się z decyzją o zakończeniu naszego związku w imię tolerancji i wyzwolenia. Nawet nie mogę mu powiedzieć „A chuj Ci w dupę!”. Pieprzone hybrydy! (Sic! – dopisek autora.)

Mamy przecież wiele wspólnego

Broń każdego geja i to co przyciąga do nich kobiety: oboje lubią przystojnych i zadbanych mężczyzn. Tu pojawia się kilka znaczących problemów. Kobiety widząc takiego Jacykowa czy innego Piroga mają dwie opcje: albo uderzą od razu szukając sobie podobnego „przyjaciela”, albo będą się starały zrobić z nas metroseksualistów, którzy choć trochę zastąpią nas samych gejowymi podstawkami. Innymi słowy kobieta po spotkaniu z gejem już nie będzie taka sama.

Potem każde wyjście do sklepu będzie lepsze z cipowatym kolegą, bo on umie dobrać jej lepsze buty, poprawi stanik i dobierze tunikę pod kolor jaśminowych wzgórz Mozambiku z aksamitnym odcieniem karmazynowej fuksji. Z nim lepiej pójść na kawę, bo i ma coś z męskiego mężczyzny i z kobiecej kobiety, do tego wysłucha i szepnie czułe słówko, komplemencik i rozwiąże kobiece problemy. Skończy się na tym, że dziewczyna powie Ci, że geje lepiej całują, są cudowni, słodcy i to nic, że są gejami – kochają przecież tak samo.

Facet facetowi nierówny

Dzięki licznym badaniom , facetów, którzy zdobywają pozornie serca kobiet, wyglądając w ten sposób jak Freddy Mercury zwę krypto pedałami, lub ktoś woli gejami*. Taki człowiek rzecz jasna obraca się w środowisku płci piękniejszej, samemu nie wyglądając mniej pięknie, tak jakby przed chwilą nie przypudrował noska i nie rypnął sobie szybkiego błyszczyka.

Nie muszę wspominać jaką reputacją cieszy się taki osobnik. Jeszcze w czasach gimnazjum krypto geje mają wskaźnik umieralności i dostania wpierdolu wygórowany ponad normę. Niejednokrotnie jednak ich kaci spotykają się ze sprzeciwem dziewczyn, broniących gejów w imię – zgadnijcie czego? Tolerancji. W liceum i w późniejszym czasie takim typom jest dużo łatwiej, mało komu zależy na ich śmierci, a i schować jest się łatwiej. Bardzo popularna stała się w tamtym czasie subkultura(?) Guido – pół ludzi pół mandarynek po sterydach, którzy mogli robić za chodzące reklamy Orange i hardkorowego koksa na raz. Wyrywali laski niczym chwasty z babcinego ogrodu, a równie dobrze mogli rżnąć siebie nawzajem. Cud techniki.

tolerancja nie będzie tolerowana

Wiecie co znaczy „gay” w języku angielskim? Słowniki jako pierwsze wymieniają rzecz jasna „gej” czy też, (och kochani lingwiści!) „homoseksualista”. Terminologia ważną i ciekawą rzeczą jest, także brniemy dalej i co tam znajdujemy? Otóż słowo „gay” oznacza również (a powinno oznaczać głównie) „wesoły”, „radosny”,  „spełniony”, „barwny” etc. Spece od praw gejów, ich gett, czy też obrońców (tak, te cioty muszą mieć kogoś kto ich broni, najczęściej kilkunastu pedałków, którzy są nie mniej pizdowaci niż przedmioty ich obrony) wymyślili, że właśnie szczęście i spełnienie charakteryzuje te wybryki natury, które do prokreacji i tworzenia (teraz uważajcie) rodzin potrzebują co najmniej sierocińca. Oczywiście wymagana jest także tolerancyjna obsługa tegoż sierocińca, ale dziś to nie problem. Muszą im wydać jakiegoś pięcioletniego Tomka, który za 13 lat będzie miał plany samobójcze, jak dowie się, że ma za dużo razy słowo „tata” wpisane w dowodzie. Jak tego nie zrobią to zaraz będą na pierwszej stronie każdego zapyziałego brukowca z tabliczką „Nietolerancja i brak empatii zabrały im szczęście”.

Przeciwnicy gejowskich teorii na temat miłości takiej samej jak wszystkie zostaną uznani za katoli i średniowiecznych fanów seksu w pozycji misjonarskiej, po czym głos zabierze ktoś taki jak Robert Biedroń. O nim później. Do czego to prowadzi? W prostej linii do ukrzyżowania sprawców czynu przeciw pedałom, a w dalszym postępowaniu do ukazania, że dzisiaj mniejszości dyktują warunki większości, dlatego że jest ich mniej. Brzmi absurdalnie? Wyjrzyj przez okno czy kineskop. Tarzamy się w absurdzie, ale przecież geje lepiej się całują, to chyba nic złego.

Przyjaciele gejów nie są moimi przyjaciółmi

i mówię to wprost. To, że jestem w ich stosunku stanowczy i patrząc na nich wzmaga się we mnie chęć mordu jest dla mnie absolutnie naturalne. Dla fanów łapania za słowa – chęć to jeszcze nie mord, ale już bardzo blisko. Dla mnie to choroba, a chorobę się leczy, już na pewno nie robi się z niej parad, gdzie inni chorzy z flagami, dajmy na to „Mam raka, chcę więcej praw niż wy!” latają po mieście. Masa ludzi nie zauważa, że geje zmieniają wszystko na swoją korzyść. Poczynając od samego słowa „gay” po słowo „tolerancja”, które nie oznacza „kochać”, a „zdzierżyć”. Zdzierżyć, ale nie mordować.

Na koniec bonus z polskim head leaderem ludzi wolących inne dziury w rozmowie z przewodniczącym Ku Klux Klanu (to przez te kurwiki w oczach) i panią prowadzącą, którą Roberto Biedronio puknął przed programem i stąd jej stronniczość. Wuala.

Część pierwsza

Część druga

7 comments

  1. Reply

    Bardzo dobry tekst, aczkolwiek pragnę zauważyć jedną rzecz, którą geje nam pokazują. Jeśłi kobiecie niczego by nei brakowało w związku to by przyajciela-geja nei szukała! Trzeba być przedewszystkim przyjacielem kobiety w związku.

    Wracając, najwyraźniej owej kobiecie tego wąłśnie brakowało, więc tka w pełni zrzucać winy na pedalów nie można za niepowodzenia w związku…

    Pozdrawiam Czajus

    ( zgadnijcie jak się chciałem podpisać….) xD

    1. Reply

      Wybacz, że wcześniej tego komentarza tutaj nie było, ale Akismet, czyli system wychwytujący spam Cię zablokował. Nie mam pojęcia czemu.

      Trafne.

  2. Reply

    Pseudo artykuł pseudo dziennikarzyny z pseudo ambicjami. Człowiek piszący TO COŚ widać ma problemy z akceptacją środowiska, w którym żyje i samego siebie. Najwyraźniej owe środowisko nie pozwala mu na swobodne rozumowanie świata a zamyka go w klatce stereotypów i przywiązuje do niej żelaznym łańcuchem.
    Ten, powiedzmy, tekst jest ukierunkowany na to, aby pokazać jacy to „geje są źli” a „heteroseksualni, NORMALNI mężczyźni są biedni i poszkodowani”! Subiektywizm wylewa się tu z każdego słowa, o ile można o subiektywizmie mówić, zważając na sam fakt tego, że cały wywód oparty jest na jednej sytuacji, poszkodowanego(bo jakże by inaczej! Przecież ZAWSZE kobieta i jej otoczenie, rodzina, znajomi winni są rozpadu związku. NIGDY mężczyzna! I tu, mimo tonu wypowiedzi nade mną pozwolę się do niej odwołać. Kobiety nie trzeba pilnować i „bronić” przed gejami, wystarczy sprawić, że nie będzie chciała odejść. Taka rada dla kolegi na przyszłość- więcej zaangażowania w związek,a nie „pójdziemy do kina, wybierzesz film”. Kupić bilety, głupiego kwiatka i jak to autor powyższego tekstu raczył skwitować „Wuala!”) kolegi-heteryka. I ot wychodzi na jaw, kto tutaj (i przez kogo) musi być broniony. Jestem kobietą, mam przyjaciela geja, tak dla jasności. Nigdy nie potrzebował czyjejkolwiek pomocy przed ludźmi pokroju autora tych wypocin. Radzę pierw poznać ludzi a potem na ich temat się wypowiadać. Co więcej, nie polecam mówienia o grupie ludzi, jako „geje”,”heterycy”, „czarni”… ludzie są po prostu mniej lub bardziej ludźmi, bez względu na to, kim są. A dzięki temu, że autor oparł swoją opinię na temat „gejów” na jednym przypadku widzę, jak bardzo on „jest człowiekiem” i jakim „człowiekiem” jest.
    Co więcej, już pomijając sporną kwestię racjonalności tego „artykułu”, widać jak „wysoką kulturą” odznacza się autor.
    Tak więc, pomimo tego, że wielu rzeczy można by się jeszcze „uczepić”, to podaruję to sobie, ze względu na własne zdrowie. Życzę rozwoju osobistego w kwestii pisania felietonów, bo jak mniemam tym powyższy tekst miał być. Przede wszystkim jednak polecam zapoznanie się z definicją słów takich jak „obiektywizm”, „kolokwializm” oraz „chamstwo”- dwie ostatnie definicje może pomogą w rozróżnieniu tych, bądź co bądź pokrywających się poniekąd, ale jakże różnych w niektórych aspektach pojęć.

  3. Reply

    No nie mogę sobie odmówić:

    „mam przyjaciela geja” – To się chyba wymawia „mam przyjaciółkę geja”

    „geje” -wait… przed chwilą nazwałaś tak swoje „przyjaciela” – podwójne standardy czy co?
    ”heterycy” – ja się nigdy na to nie obrażałem bo akceptuję to kim jestem i nie wstydzę się być hetero!
    „czarni” – powiedzenie o kimś „biały” to tez obelga? Od dziś jestem normano-amerykaninem czy co kurwa?

    „obiektywizm” – jedynym obiektywnym tekstem jaki w życiu widziałem był „13 sposobów różniczkowania na liczbach rzeczywistych.” – wszystkie pozostałem ZAWSZE są podporządkowane poglądowi autora na dany temat – przez co – subiektywne.

  4. Reply

    Po pierwsze- komentarz odnośnie formy gramatycznej (odsyłam do słownika języka polskiego, może nauczymy się czegoś ciekawego!) Dzieci w podstawówce potrafiłby wymyślić inteligentniejszą ripostę!

    Po drugie- znam więcej niż jednego geja, więc sobie mogę określać ich w
    ten sposób ;]

    Po trzecie- jak już mówiłam, słowo „heteryk” nie miało nikogo obrazić, ja też( nieprawdopodobne, prawda?) jestem heteryczką.

    Po czwarte- naprawdę jesteś taki głupi czy tylko udajesz? Poważnie pytam. Każdy INTELIGENTNY człowiek zrozumiałby, że napisanie „geje”, „heterycy”,”czarni” nie miało na celu nikogo obrazić a jedynie pełniło funkcję wyliczenia, równie dobrze mogłabym napisać „żyd”, „biały” czy „katolik”.

    Po piąte- człowieku nie ośmieszaj się! Przynajmniej udawaj, że czytasz coś więcej niż tylko ” Wszystko co mężczyźni wiedzą o kobietach” autorstwa Francisa Alana. W zależności od formy dziennikarskiej należy kierować się subiektywizmem lub obiektywizmem. Ten jak mniemam felieton, choć zachowuje swoją należytą formę, nie jest, jak to powinien być-ironiczny a po prostu chamski.

  5. Reply

    „Co więcej, nie polecam mówienia o grupie ludzi, jako „geje”,”heterycy”, „czarni”… ” – Calidao
    „Każdy INTELIGENTNY człowiek zrozumiałby, że napisanie „geje”, „heterycy”,”czarni” nie miało na celu nikogo obrazić a jedynie pełniło funkcję wyliczenia” – Calidao


    Kocham tę podwórkową inteligencję i podążającą jej krokami konsekwencję w wysnuwaniu wniosków.

    „znam więcej niż jednego geja, więc sobie mogę określać ich w
    ten sposób ;]” – ergo – „znam więcej niż jednego parszywego czarnucha wiec mogę ich tak nazywać ;]”

    To zbyt proste…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s