Piosenki za które kochamy

Bo było w moim życiu dokładnie 3 momenty do dzisiaj, które budowała, buduje i będzie budowała subiektywna moc muzyki.

Czasami jest tak, że siedzisz, wieczór szarzy się jak każdy, który w konsekwencji wyróżnia się tylko drugim, oryginalnym daniem. Nie ma znaków na niebie, nie słyszysz głosów ani nie masz stygmatów. Nic Cię nie swędzi, nie drapie, nie dzieje się zupełnie NIC. Kompletna równina ciekawych zagwostek, która ma Cię niepozornie przygotować właśnie na ten moment.

Jedna Twoja akcja wywołuje nic nie znaczącą dla osób drugich, czy trzecich reakcje, która niszczy Ci czaszkę. Dostajesz link, tytuł, autora, ktoś zanucił melodię, ktoś zacytował zwrotkę, ktoś przywołał Ci wspomnienie, które kojarzy Ci się właśnie z tym utworem. Z dokładnie tym, który zatrzymywał Twój świat w miejscu i nastawiał Cię właśnie na ten jeden ciąg dźwieków, taktów, zwrotek i refrenów. To przez tą piosnkę będziesz musiał non stop siedzieć na ładowarce, albo wymieniać baterie w odtwarzaczu. To ona będzie Cię ustawiała w momencie, który przynosi ze sobą i to ona będzie Cię roznosiła.

Miałem tak dokładnie, 3, słownie trzy razy w moim życiu. Trzy razy, za każdym razem efekt był mocniejszy. Nie inaczej było tym właśnie razem, jakieś piętnaście minut temu już po 3 sekundach pierwszych akordów cofnąłem się 10 lat wstecz. Ale o tym później. Pierwsze dwa razy, to okres wczesnointernetowy, a same piosenki to te z serii „Gdzieś słyszałem, miałem to w głowie przez 3 lata, a Ty mi to pokazałaś.” Celowo „aś” bo zawsze to były One, nigdy kumpel nie podał mi akurat tego, czego podświadomie szukałem, nigdy nie sprawił, że wpadłem potem w syndrom zapętlenia jednego utworu i nie musiałem się leczyć i bronić przed owym syndromem całą swoją słabą wolą.

Pierwszą piosenką i pierwszą sytuacją była wspomniana kiedyś Porcelain – Mobiego.  Pamiętam tylko, że odnalazłem ją przez przypadek na starodawnym Maxiorze, który codzień przeżywa teraz kolejną, nową młodość i jest ponętnie zasilany przez pokomunijne pokolenia neonów.

Drugi raz pamiętam idealnie, Limp Bizkit, którego nigdy nie lubiłem i Take a look around z charakterystycznym motywem na początku. Przez bite 4 godziny siedziałem potem wpatrzony w monitor i wsłuchiwałem się w migocącą w środku toń, która ukazała mnie, że oprócz gitary, perkusji i wokalu w piosence jest też bas. Od tamtego momentu byłem pewny, że tak jak Stairway To Heaven Zeppelinów, Purple Haze Hendrixa, czy Hej Chłopcze CKOD’u – NIC nie da rady mnie zaskoczyć. Byłem idiotą.

Brałem pod uwagę tylko to, co już zbadałem. Ruchomy teren odkrywania zespołów, które mógłbym znajdywać poprzez te poryte porównania, rankingi, paski i śmieszne liczby na lastfm’ie. Nienawidzę tej strony. Jak dla mnie, zniszczyła mi 99% doznań związanych z poznawaniem odrębnej muzyki. Przez nią powstają takie chore przypadki słuchające od rana do nocy przez 3 lata dwóch albumów Metalliki, fanów obciągania Jamesowi i pucowania gały Hammetowi. Nie ma nic lepszego, niż otwieranie się na cały muzyczny świat. Najgłupsze rzeczy jakie robiłem to podczas moich antyasymilacyjnych wędrówek pośród czarnego świata młot metalu. Przeżyłem.

Teraz najważniejsze, czyli to, co popchnęło mnie do napisania tego tekstu. Nie pomijając faktu, o jaki utwór chodzi, a chodzi o Do the Evolution w wykonaniu orgazmicznego Pearl Jam’u, poruszę jeszcze bliski memu sercu temat z dzieciństwa, a mianowicie Hyper’a.

Czuje się jakbym miał te śmieszne 10 lat, kiedy zacząłem oglądać ten program (zaraz po FoxKids (tak, on kiedyś się kończył o 22:00 – jezu, chciałbym, żeby wrócił, choćby z troski o dzisiejszego Jetixa (?!). To właśnie wtedy straciłem dziewictwo mentalne oglądając Anime, Cowboy Bepop, wtedy drugi raz w życiu rozpłakałem się patrząc w kineskop, też Cowboy Bepop i wtedy narodził się we mnie cudowny zalążek gustu muzycznego. Wszystko za sprawą emitowanych tam klipów z grami, których tło stanowiły piosenki dobierane przez jakiegoś boga. Nie wiem kto to, ale można mu postawić pomnik.
Dlaczego? Bo właśnie w klipie gry „Onimusha” wstawił piosenkę „Do the Evolution” I…tyle. Tak skomponowany klip doprowadzał mnie do 10 letniego mindgasmu i rozkochał mnie w całym samurajskim stuffie (gra była o samurajach) i w samej hard muzyce. Niestety, to był ciemnogrodzki czas, kiedy nie przeszło mi nawet przez łeb, że można to jakoś znaleźć, a już na pewno nikogo o to nie pytać (Wydawalo mi się, żę oglądanie takich rzeczy to zły uczynek i bałem się mówić rodzicom, że oglądam Hypera… zawsze przełączałem na Cartoon Network (gdzie też byłą genialna bajka Tom i Jerry)…tak, jestem skrzywiony). Tak też pozostawałem…
W niewiedzy, aż po dziś dzień.
Za takie właśnie momenty jestem gotów w przypływie antyagonii rzec, że w mojej życiowej szafie wartościowania ludzi, kolorową i pozłacaną szafeczkę zajmuje arcykameralne stadko ludzi, którzy umedalowali się właśnie takim osiągnięciem. Takim właśnie przypomnienem, odświeżeniem i daniem mi do zrozumienia, że jednak mimo wszystko życie  z aktualną jaźnią na poziomie 10 lat wstecz to byłoby za wiele. Wracają mi ideały, wraca mi wiara i cheć, do wszystkiego. Cudownie. Aż tak, że choćbym nie wiem jak chciał to i tak moja norma niedouczonej ironii i chamstwa nie zostanie w tym poście osiągnięta.
To, podsumowując odnosi się do mojej teorii, że im później dowiesz się o czymś subiektiwnie acz bezprecedensowo i bezwzględnie DOBRYM, tym lepiej dla Ciebie. Najlepiej byłoby mieć ten gadżet w kształcie metalowego tampona z błyskającą lampką, jaką mieli cool-guy’si z Facetów w Czerni, co każdego Breavehearta mógłbym popłakać na nowo… no, jakbym tego normalnie nie robił. Ale, łapiecie.
Jak już znajdę najlepszy film na ziemi (Oprócz Breavheart’a ) to obejrze go z moją rozsypującą się żoną na patio, przed śmiercią, złotym strzałem i padaczką.
Love self senymentalizm <3

2 comments

  1. Reply

    Limp Bizkit: Take a look around GENIALNE! Tego już dawno szukałam i dzięki Tobie znalazłam;D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s