Wakacyjny Żurnal cz.3 NORŁEJ

Z kraju, w którym kobiety nie siedzą na kasach w biedronkopodobnych wieś-sklepach.

WizzAIR ŚMIERDZI

Już tłumaczę. Wizzair to nazwa węgierskich linii lotniczych, którymi dane mi było odbyć swój dziewiczy lot, nad wszystkim co znajdowało się pode mną. Włączam w to nasz cudowny kraj na północ od Warszaffki, cały Bałtyk w poprzek oraz kawałek wcinającej się w morze Norwegii, która z tamtej, przymkniętej malutkimi okienkami tubki ze skrzydłami wygląda jak tusz rozlany między niebieskimi jak oczy Hitler Jungen fiordami. Mniam.

Technicznie, wszystko do momentu dotarcia do chlubnego polskiego lotniska Okęcie było wyśmienicie. Problemy zaczęły się, kiedy wspólnie (ja, szwagier, siostra i dwie siostrzenice) doszliśmy do wniosku, że jesteśmy dobre 2 godziny za wcześnie. Oczywiście profilaktycznie dobrze jest być tą godzinę przed odprawą (tam Cię obmacują i sprawdzają, czy aby na pewno nie chcesz wcielić się w rolę Osamy), by potem siąść sobie w blasku słoneczka na tych fajnych metalowych krzesełkach z dziurkami. Tak to wygląda w teorii.

Tak naprawdę morderczą walkę z dziećmi, których nie zadowalał nawet model szybowca przywieszony u sufitu lotniska (WTF? wisi tam chyba od początku świata), ani nawet doglądanie prac nad powstającym (od 30 lat?) nowym lotnisku, które jest ciągle dopieszczane i… tak każdy musi oglądać dalej, to samo, polskie Okęcie.

Zło zaczęło się, kiedy do upragnionej 18:55 i odlotu w stronę Oslo pozostało 10 minut, wtedy to nasza piątka wraz z 40 innymi pasażerami usłyszała, że samolot opóźni się o 10 min – czyli 19:05, będziemy na pokładzie. To da się znieść. Dziwiło tylko to, że przy tak cudownej pogodzie, jaką zaserwował nam na ten dzień Pan wypadały jakieś opóźnienia, no, niech wam będzie.

Wizzair ginie

Po 5 odczekanych z tobołkami i ścisku minutach usłyszałem charakterystyczne „bim” w głośnikach. „Czyżby to już teraz? Czyżbym miał stracić dziewictwo i pierwszy raz na godzinę oderwać się od ziemi, tą różową pigułą?”. Nie. Kolejne opóźnienia, tym razem 20 minutowe. Po jeszcze jednej takiej akcji, gdzie finalna godzina odlotu okazała się być… 20:40 – mój szwagier był gotów pozbawić organów wszystko w promieniu 50 metrów. Ja zachowując klimat płyty Moon Safari AIR nie przejmowałem się tym wszystkim i czekałem tylko aż dorwę się do tego komputera (DELL…) i napiszę coś na blogu.

Wreszcie, okazało się, że wystarczy się przenieść na jeden peron (?) z napisem „B44” by dostać się do samolotu (tak, myślałem, że będziemy się przemieszczać „rękawem”). Niestety. Jako że panuje zwyczaj puszczania przodem pasażerów z dziećmi, a żyjemy w poPRL’owskiej Polsce, nikt tego nie przestrzega – i musieliśmy walczyć. Wizzair nikogo nie ostrzegł to też wśród personelu wystąpiły niewielkie straty. Dwa zgony, 11 stratowanych osób, trzy sparaliżowane i jeden krzyż na środku przejścia nie zatrzymały ani szwagra, ani nawet mnie. Dostaliśmy się do autobusu, a dojechawszy do samolotu weszliśmy przez okna ewakuacyjne dekapitując po drodze pilota i gwałcąc co lepsze stiułardessy.

Wizzair Pachnie

Pierwszy raz dostałem mentalnego orgazmu jak w końcu wtoczyliśmy się na miejsca i przyszła mi do głowy scena z Fight Club’a, wszystko w momencie, gdy otrzymywaliśmy lekcje dotyczącą wkładania sobie masek tlenowych, zapinania pasów i uciekania z palącego się samolotu w czasie lotu. Brakowało mi tylko do tego zestawu kursu wkładania pasażerowi ręki w majtki albo szybkiego zapoznania się z metodą rozpinania staników. Że też dopiero teraz uzmysłowiłem sobie, że wszyscy lubią traktować nas jak idiotów. Damn.

Potem jakis mega przypist i oderwalismy sie od ziemi, bylo okej. Lot jak lot, podziwialem zachod slonca, ktory nie chcial sie konczyc bo… lecielismy w kierunku slonca. Kiedy juz myslalem ze jestesmy w gorze i patrze na chmury, okazalo sie, ze to jeszcze lasy. Jak juz bylismy jakies n-tysiecy metrow nad ziemia, wydawalo mi sie ze to jeszcze lasy, a to 5ta warstwa chmur. Ogolnie, widoki jak z matrixa. Na plus.

Tunelem tera!

Doleciałem. Pierwsze co odczułem to zapach spalin pomieszany z osławionym norweskim powietrzem. Bez zachwytu. Już myślałem, że będę wracał, ale zobaczyłem bardzo ładną, czarnowłosą, niską… Pakistankę. Zaraz koło niej, na kasie siedział… Robert Redford, albo Johnny Bravo, aby się odkręciłem, na drugiej kasie przesuwał pomidory jego sobowtór z tak samo, na żel zaczesaną grzywką. Nad nim stała na czarno ubrana, trzy metrowa blondynka  z biczem w ręce.

Potem było już tylko lepiej. Jeszcze lepiej było jak zobaczyłem drogi. Już wiedziałem co miał na myśli Tusk’n’Komorowski mówiąc, że zrobią nam drogi. Jak zobaczyłem co tutaj dzieje się jadąc samochodem, witki mi opadły normalnie. Norwegom nudzą się już nawet mosty nad drogami i objazdy, to co jakiś czas walną sobie nad drogą oszkloną restaurację. NAD DROGĄ. Jezu, to coś pięknego podziwiać takie szosy, w których nawet jakby były dziury, to niczym pokrzywy w rowach, byłyby poustawiane jak koreańskie dzieci podczas obchodów święta komunizmu.

Teraz siedzę sobie niedaleko Drammen, jeszcze bliżej Oslo, w Skandvice – Collorado podobnej wiosko – miasteczko – dolince poprzecinanej w poprzeg fiordami i tryliardem białych łódek. Pogoda jest tak cudowna, że tylko to, że muszę dokończyć ten akapit nie pozwala mi stąd wyjść. Nieograniczona władza nad nikonem i statyw + dzisiejszy jebitny cyrk, który przyjechał specjalnie dla mnie z Południowej Afryki (Nie, to nie reprezentacja francji w piłkę kopaną) to dość dobre prognozy.

Jutro kolejny odcinek WŻ NORŁEJ, pewnie o porze późniejszej.
Hoł :)


One comment

  1. Reply

    Nie mów mi kurwa o krajach I świata bo dostaje depresji.

    „Oxygen gets you high. In a catastrophic emergency, you’re taking giant panicked breaths. Suddenly you become euphoric, docile. You accept your fate. It’s all right here. Emergency water landing – 600 miles an hour. Blank faces, calm as Hindu cows. „

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s