Trzy kroki przede mną

Jest ona, kobieta idealna?

Piosenka do notki. Polecam.

Były czasy kiedy moja idealna kobieta nie istniała. Nie zastanawiałem się nad wyglądem, nie był ważny charakter, usposobienie, głos, czy błyszczyk na ustach, którym mogłaby mnie oczarowywać co jeden, piękniejszy dzień. Przedzierały się między ulicami, a ja wyławiając je wzrokiem tylko patrzyłem.

Patrzyłem i nie mogłem odnaleźć pośród nich wszystkich jednego ideału. Czy idealna kobiet jest piękna? Tak. Jest najpiękniejszą istotą na Ziemi. Romeo, dla którego Julia była uosobieniem namiętności, płatkiem róży i zatopioną w nieskończoności tęsknotą, umierał z cierpienia, gdy dochodziło do rozstania, by potem konać z radości widując swą ukochaną.

Co więc było w tym związku i jest w innych, w których spotyka się czystą perfekcję? Tak doskonałą, że zmiana choćby jednego elementu spowodowałaby stworzenie kompletnego przeciwieństwa? Gdzie znajdowała się granica absolutnego zauroczenia i romantycznego kiczu, przesady i chodzącej ironii w miłości ludzi, którzy doznali jej aż do perfekcji?

Długo nie dawało mi to spokoju. Czytając tonące w cudownych słowach monologi bez pamięci zakochanych wybrańców widziałem tylko jałowe złożenia liter, które nie dawały mi nic więcej prócz kolejnej dawki zagadek i wątpliwości. Ma być piękna? Do tego ma posiadać ten charakter? Musimy do siebie pasować? I tyle? Czy to wszystko, co definiuje ideał? Czy ta garść obiektywnych stwierdzeń wyłożonych łopatami poprzez spłycone księgi romantycznych tekstów, obrazów i doświadczeń pozwolą mi ukazać to, czego wszyscy podświadomie szukamy i bez czego nasze życie to tylko złożenie kilku kartek, zakończone nekrologiem, a my mamy się temu z pożałowaniem przyglądać?

Nie. Na tyle for w internecie – ile zdołacie odnaleźć, rozmów bliskich, czy własnych rozterek , na tyle pytań „Czy ja go kocham?„, „Czy to już ona?” otrzymujemy beznadziejnie banalne odpowiedzi: „Musisz sobie odpowiedzieć na to sam„, czy „Ty powinnaś to wiedzieć.” Ja spróbowałem i odnalazłem moją własną definicję.

To właśnie  na jej piękno chce spoglądać każdego ranka i pozostając w ciągłym zachwycie i jednocześnie jej nie znać. Nie znać jej kolejnego ruchu, próbować przewidzieć następne słowo, które wypowiadając roztapiała by mnie wzrokiem i cały czas przegrywać. Najcudowniejszą rzeczą jaka istnieje, to w pojedynku myśli poddawać się kobiecie. Pozwolić działać niespodziankom i walczyć ze zmorą wszystkich ambitnych związków. Nudą.

Ile złamanych serc, samobójstw, nieporozumień i rozstań spowodowanych zostało przez monotonie, przez rutynę, ciągłe popełnianie tych samych błędów, pogłębianie ich i bezsensowne rozwiązywanie. Szczęście ukryte w ciszy, w ciszy, która nigdy się nie wydostanie doprowadzając do wymęczonego końca. Końca, którego nie miało być, a który był nieunikniony.

Na tyle kobiet ile spotkałem w swoim nędznie krótkim życiu zawsze imponowały mi te, które potrafiły mnie ustawić do pionu. Te, które nie zgadzały się z moimi poglądami, tonami słów, którymi omijałem najprostsze słowa i zachowaniami. Wyróżniały się spośród mórz głów tych, które przytakiwały na wszystko bojąc się mojej reakcji. Zachowując namiętną asertywność nie odwracały się od mojej krytyki, a kontrowały ją pozbawiając mnie argumentów.

Chce kobiety, która mnie opieprzy, kiedy popatrzę się zachowam się jak skończony idiota.
Chce by była dojrzała, potrafiła wykrzesać ze mnie odwrót od cynizmu, wszechobecnego sarkazmu i infantylności, a jednocześnie żeby nie wyobrażała sobie mojej zmiany.. Takiej, przy której bez mrugnięcia okiem będę pozbawiony całego świata i tego kim jestem dla innych.
Chce kobiety pragnącej co dzień mnie odkrywać, nie dając nigdy odsłonić samej siebie, by pozostać nieodgadnioną zagadką.
Chce kobiety, która będzie stawiała na swoim i wyprzedzała mnie, będąc…

Trzy kroki przede mną

Trzy cudowne chwile, trzy spojrzenia, trzy myśli i trzy niewypowiedziane słowa.

Kiedy już to sobie uświadomiłem, przecierając oczy ujrzałem, że na drodze swojego życia ideał tworzę sobie sam. Każdy go tworzy. Ideał się nie zmienia, ani my go nie zmieniamy. On po prostu gdzieś tam jest i czeka. Uświadomiłem sobie, że tylko poprzez cierpienie, możliwe jest osiągnąć prawdziwe szczęście w miłości. Wszystko poza nią to puste próby wskrzeszenia tego, co nas tylko ogranicza. Strach przed odrzuceniem, wstyd przed kolegami, trendy, moda, rodzina, uprzedzenia widowni?

Marzę tak sobie i wiem, że bardziej żałosny w oczach toczącego się po chodnikach taniego ogółu winni być tylko Ci, którzy nigdy nie marzyli. Dołączam tylko jedno, samodoskonalące się marzenie, by się już nie bać. Tylko strach nas ogranicza, tylko i aż.

22:59:18 (11355114)
a jak przyjade i w wakację mnie polubisz?

3 comments

  1. Reply

    Powodzenia, Piotrku, powodzenia w poszukiwaniach. Tyle mogę powiedzieć.

  2. Reply

    mądrze, mądrze. zawsze to sensowniej szukać, kiedy wiemy, czego szukamy.

    marzenia są bardzo przydatne. gdyby nie one, umarłabym z nudów na tych wszystkich geografiach, łacinach i przedsiębiorczościach.

  3. Reply

    Już Ci o tym chyba mówiłem, że ideały nas otaczają tylko trzeba mieć szczęście i na nią wpaść :D

    A może to być banalne ale sprawa miłość to sprawa zupełnie subiektywna i samemu trzeba się z nią uporać

    Nikt nie powie nam jak i nie wytłumaczy po co

    Trzeba się samemu w tym odnaleźć

    A od siebie powiem że kobieta idealna to taka, której poziom szaleństwa jest podobny z naszym własnym :D

    Amen i Ave

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s