Zatytułowani

Magia tytułów, odznak i gwiazdek przeplatanych zgrabnymi wstążkami najlepszych intencji.

W sumie każdy z nas siada sobie, w którymś momencie swojego życia w wygodnym fotelu i spotyka się z pytaniem „A co oni o mnie myślą?”. Jedni robią to raz na pół życia, drudzy raz na pół godziny. Psychika, charakter, nastawienie, numer buta, kolor włosów czy wyznanie – ile osób, tyle czynników na to, jak bardzo dbamy o opinię publiczną i jej krytyczny wskaźnik, który coraz częściej powinien się znajdować w tej zielonej strefie, tak na wszelki wypadek.

Wraz ze skokami poziomu naszej opinii nadanej przez publikę, zostajemy obdarowani tytułami. Co jakiś czas tytuły się zmieniają, zamieniają miejscami z innymi tytułami. Jedne pozostają na długo, drugie szybko znikają, jeszcze inne są niepewne lub mocno utwierdzone. Każdy z nas ma wyznaczoną książeczkę, wielkości tej telefonicznej – na każdą grupkę zatytułowanych.

Zasłużeni

Zapieprzałeś ciężko przez pół życia, ślęcząc nad bezsensownymi z punktu widzenia gorącej młodości ksiązkami, potem w pracy i nad dobrem rodziny – dostajesz tytuł pracowitego, sumiennego i prawego człowieka. W tym samym czasie dorobiłeś się furgonetki forsy, na którą Twoi specjaliści ds. tytułów rzygają po kontach – otrzymujesz plakietkę oszusta, hochsztaplera,dilera narkotyków i nieczułego na bóle bliskich chama.

Codziennie rano zginasz swoje usta w trójkąt i szczerzysz się do wszystkiego, co rusza się w okół Ciebie, bez względu na stan, pogodę i cały świat – wybieraj. Albo jesteś podejrzanie zadowolony z tego marnego życia, cały czas uśmiechnięty i życzliwy lub egoistycznie podchodzącym do potrzebujących burżujem, śmiejącym im się w twarz.

Prof. S. Jonalista

Spec, majster, mistrz i wirtuoz – to niewiarygodne, ale tego typu tytuły przez całe boże istnienie świata były, są i będą uważane za najbardziej obiektywne spośród innych. Ulegamy takim manipulacjom, że po pewnym czasie nie jesteśmy w stanie odróżnić, czy ten Maciek, to taki jest świetny, oryginalny i warty poznania, czy to tylko wymysł naszych bliskich opinio mejkerów. W którym momencie, ja się pytam ktoś zostaje oficjalnie nazwany mistrzem czegokolwiek. Kiedy to i gdzie zaczyna się lub ma swój koniec granica „Co dzisiaj powinienem lubić”.

Lider z wyboru

Są ludzie, to fakt z życia wzięty, którzy nie angażują się w spory, latają sobie pomiędzy innymi, nie szukając wrogów i ich nie znajdując. Są spoko. Po prostu. Jasna cholera, jak całe życie swe spędziłem na moim kolorowo bajecznym zadupiu, tak wybywając poza jego wszech szerokie granice, nie spotkałem wielu takich spoko ludzi. Oni są kompletnie niepowtarzalni. Nie muszą ulegać trendom, nie dostosowują się do nastrojów, a i tak mają w sobie coś takiego, co nie pozwala im chować łbów w cieniu i wręcz stawia ich w pozycji liderów z wyboru. Nigdy, nic do nich nie mamy, a kto ważył by się na przekór tym słowom, jednak coś takiego znaleźć – z miejsca staje pod szubienicą opinii publicznej.

Na dobrą sprawę, to jest jedyny przypadek, który w pełni obiektywnym spojrzeniem ścina komuś łepetynę, nie naruszając żadnego publicznego prawa. Po prostu, istnieją ludzie, którym nie jesteśmy w stanie przypiąć tytułowej plakietki, a jakiekolwiek próby stawiają nas na pozycji stawiającego się za wszelką cenę idioty.

Tytuł gryzie

Nie spinałbym się o te całe tytuły, a w moim maniakalnym poczuciu wszech wiedzy o życiu nie znalazłaby się kategorie uprzedzeń i dywersji na temat naszego „Wiem o nim wszystko, a ona jest skończona”, gdyby nie fakt, że to, jak zostaniemy zatytułowani wpływa na nasze życie i to miejscami bardzo ostro. Wspomnę chociaż o niezliczonych sytuacjach, gdzie niepełnosprawni nazwani po imieniu wykrzywiają nasze spojrzenia o 180 stopni.

Codziennie trudno jest im zrobić byle gównianą rzecz, chociaż bardzo by chcieli, a co drugi w naszym mniemaniu ujebałby tego, kto wymyślił tytuł niepełnosprawny jest gorszy. Nie, nie mam tutaj zamiaru rzucać się ich prawa, bronić ich albo walczyć o nowe. W obiegowym mniemaniu – to właśnie oni, bez wyjątku są skazani na naszą troskę, za co musimy ich kochać i współczuć całym sercem, najlepiej nie tylko swoim.

Nie musimy ich kochać, nie musimy wielbić ponad wszystko i mordować zdrowych, aby tamci poczuli się lepiej. To nie są ludzie z innego świata, tak samo jak Ci, którzy potrafią normalnie machać rękami i mrugać, tak i oni mają odmienne charaktery i istnieją tacy, którzy nawet z porażeniem mózgowym, potrafią zjechać w czekoladę niejednych, w pełni dysponowanych Prof. S. Jonalistów.

Można

Udowodnił to w pełni Josh Blue. Koleś wystąpił w Last Comic Standing, mając jednocześnie niemały problem z owym porażeniem mózgowym. Strzelam że oglądający to ludzie mający podobne niekontrolowane ruchy czymkolwiek uśmiechnęli się od ucha do ucha, a lwi procent jeżdżących na wózkach zrzęd trafił szlag w samo środek ich upozorowanej do nierobienia niczego poza płaczem dupy.

Wszelkie komentarze odnoszące się do malutkich niedociągnięć związanych z nieczułościom względem przykutych do łóżek, niepotrafiących mówić, klękać lub mrugać – won.


2 comments

  1. Reply

    Zatytułowani… W zasadzie to trochę jak z książkami – tytuły są po to, żeby łatwiej się było z nimi obchodzić, ale czy książka (pomijając, że to książka … ) powinna się tym szczególnie przejąć…
    „Policjantem drogówki?” :D

  2. Reply

    Szlaag, czuję się jak jakaś psychofanka – co zajrzę, czy coś się nie zmieniło przypadkiem, to tylko ten mój komentarz … xD >.>”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s