Podobam się sobie

Dramat nastolatek w 4 pustych jak bęben aktach czy piękno ważnej jak nic na świecie dobrej samooceny?

Jadę jak co dzień moim ulubionym, twardym jak PRLowskie chodniki busikiem, od którego przewraca mi się już całkowicie i miejscami nie chce żyć i słyszę wyciekające z głośników słowa reklamy „Masz grubą dupe, jędrne paznokcie i puszyste włosy, a dalej nie masz chłopaka? Nie daj się. Kup nasz krem i wpierdol go ze smakiem, a Twój sexapil wzrośnie ośmiokrotnie a w promieniu 11 kilometrów wszystkim samcom będzie stawał jak słup telegraficzny.”

Myślę sobie „No, w końcu marketing zaczyna docierać do postronków”. I nawet się uspokoiłem, żeby po chwili usłyszeć jeszcze raz ten sam podniecający głos pani w zakurzonym głośniku na suficie klekocącej „Podobam się sobie, taka  jaka jestem”. To już BYŁO przegięcie.

Nie podobam się sobie.

Pomijając skrajne przypadki wysuszania się i projektowania z siebie kruchliwych sztachet, to inicjatywę popieram. Chociaż trafił mi się przykład iście kresowy, to jak przeczytacie ten, znacie wszystkie. Małgosia z Bravo Girl czy Ewelka69 – problem jest jeden. „Komu oceniać czy jestem ładna?” To okropnie subiektywne, ale nie takie rzeczy można sobie wmówić, także no problem. Oczywiście istnieją przypadki, którym już nic nie pomoże. Ale jak jeszcze się da, to warto.

Dostaje ataku śmiechu, kiedy widzę obraz męki i rozpaczy na blogach skrajnych przypadków. Kobiety zakładające blogi pt „Chude jest piękne” po jakimś czasie zmieniają się miejscami z idealnym produktem na wyrób wykałaczek. Codzienne liczenie kalorii, teksty „Twój wklęsły brzuch i wystające kości to Twoje piękne Ja.” otwierają mi scyzoryk w kieszeni. Przykłady rozkładają swoje filigranowe kończyny na wybiegach całego świata, także ukazywać nie muszę.

Ponabijane patykami obwisłe worki, przy których deska jest jak pełnia księżyca, to ani się do takiej nie przytulisz, bo się poobijasz, ani jej nie obejmiesz, bo się pokaleczysz. A one dalej się „odchudzają”. Poranne żyganko (uwaga spłaszczenie problemu anoreksji na świecie), obcasik i na krzywych jak paragrafy nogach po krzywym chodniku. Dziękuje, postoje.

Moja twarz zaraz wybuchnie

Do tego w małym stopniu dochodzi Symptom Edyty Górniak, czyli historia pragnących wydostać się z twarzy kości policzkowych, to specyficzny problem, którego nomen omen nie da się za bardzo przezwyciężyć, a który chociaż dla mnie stanowi nie małą intrygę. Co jak co, ale jak widzę taką delikwentkę, która przeważnie jest cholernie zgrabna i ogólnie znamienicie wyposażona, to jej twarz… mam wrażenie jakby zaraz miała się zatrzasnąć i wcisnąć samą niewiastę w podłogę. Nie to żebym dyskryminował i te panie, ale to taka malutka dygresyjka.

Nie chce was straszyć masą tekstu, to też napomkne tylko jednym zdaniem o Carli Bruni, która ostatnio wcisnęła sobie właśnie w uśmiech konewkę botoksu, co zobaczycie pięknie w galerii. Mmm.

A, jednak się sobie podobam.

Okej. To teraz problem natury „Jestem piękna i Boże dziękuje Ci za to, że wydaje mi się, że mam ich zdanie głęboko między koturnami moich niebiańskich zwieraczy, śledziony, aż po samą śledzionę”. Hm.

W tym momencie tekstu stajemy na rozdrożu z wielką jabłonką na środku, z której opadają gałęzie nienawiści, miłości i niepewności, a na samym konarze wisi tabliczka z dwoma strzałkami ku drogom skrzyżowania. Pierwsza zwie się „Tak, jest świetna w łóżku i nie ma mowy, żeby nie zaczął się ślinić na jej widok” lub „Niestety, pasztet przekonany o swojej atrakcyjności, jakich nie mało„.

Kiedy pierwsza opcja da nam pewną siebie, świetnie wyglądającą kobietę, tak druga zaowocuje bestią z czeluści, która nie dość, że będzie trudna to i cholernie brzydka. Tak, moi drodzy panowie, istnieją takie i co gorsza nie boją się wychodzić z domu. Założy Ci taka miniówkę, błyszczące leginsy z których będzie słychać tylko nienawistny głos uciśnionego tłuszczu i celulitu, i wywali na siebie torbę smakołyków, szminków i błysczyków i „BIERZ MNIE!”.

Tak, to właśnie one padają łupem nagrzanych do granic amatorów dyskotek i to one potem rodzą brzydkie, rude dzieci. Cholera, to było podłe i w tym niewartym czytania akapicie domknę tylko, że życie jest niesprawidliwe, a ja mam słabość to uroczych w pełnym tego słowa znaczeniu dziewczyn, które mają problem z własną samooceną. Słabość objawia się automatyczną chęcią podbudowania tej samooceny i wewnętrznym zauroczeniem pośród latających odłamków mojego podkruszonego romantyzmu. Sprawiwszy sobie nie lada reklamę i zaznaczywszy, że mój numer gg znajduje się w sekcji „Z kim masz doczynienia”, na górze strony, życzę powodzenia zesranym gimnazjalistom i idę wieść swoje „przepełnione życiem towarzyskim” jestestwo.

Piękny mój blog nowy.




4 comments

  1. Reply

    Zgadzam się z Tobą całkowicie tylko nie zapominaj że nie wszyscy którzy wyglądają tak jak piszesz są tacy…chodzi mi tu głównie o anoreksję bo są dziewczyny które no są dość chude a jedzą bez ograniczeń i nie odchudzają się… i nadal mają taką figurę jaką mają i nie da się tego zmienić. Po prostu takie są…

    1. Reply

      Mhm. Chodziło mi o psychiczną stronę anoreksji, a te o których mówisz „naturalnie chude” niech sobie będą, pośród BMI ~20 takie okazy są bardzo mile widziane.

  2. Reply

    Bestiom z czeluści z wysoką samooceną przynajmniej łatwiej się żyje, a że razi po oczach (cóż za przewrotność wyrażenia :D) to już niestety nasz problem. Wasz. No, bardziej Wasz niż mój. W każdym razie, bestie muszą być w cholerę szczęśliwe, bo zapewne nie zastanawiają się nad sobą tak jak inni zastanawiają się nad nimi.
    Ej, nie śmiej się, anoreksja to strasznie smutna choroba, żeby nie móc podnieść kubka z herbatą…
    Co się zaś tyczy „niewartego czytania akapitu”… Rude dzieci są tak samo brzydkie jak wszystkie inne brzydkie dzieci, a dziewczyna mająca problemy z własną samooceną raczej nie odezwie się pierwsza na gadu. Tyle wniosków w środku nocy. ^^
    A, i nowy wygląd sprawia wrażenie jakby mniej… przytulnego (?!), ale za to bardziej profesjonalnego. ;D

  3. Reply

    wniosek jest jeden…. w naszym swiecie coraz trudniej o normalnosc…. e taka wzgledna normalnosc ze nasza…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s