Kompedium busowego totmajstera

Całe wszystko co wiem, co się dowiedziałem i co dane mi będzie ogarnąć na temat komunikacji „białymi tosterami”.

Cała historia rozbija się więcej o samo pojęcie „białego tostera” niż sam, posadzony na dwóch osiach zakończonych czterema kółkami i mordą z blachy pojazd. Moja chęć podzielenia się z wami etymologią, genezą, mitologią i resztą ogii na temat między wymiarowego i czasoprzestrzennego poruszania się tymi bestiami osiągnie apogeum w tej notce. Do cna obiektywne, czyniące ze mnie czubek piramidy własnej miłości i narcyzmu – czyli kwintesencje tego, co zdążyliście polubić.

B. U. S.

Ile specjalistów od busologii, autobusoliki i samochodografii – tyle zdań co do tego tajemniczego, pozostawionego przez specjalną odmianę Majów skrótu. Tak, to Ci sami, których zdaniem w 2012 wyparujemy przez obrócenie Ziemi do góry oceanami, jądrem i biegunami. Jednocześnie.

Barbarzyńskie Ultimatum Szatana, Budka Uli Samogwałtki, Barak Usłany Szmatami czy Bożyszcze Urojonych Skazańców – to tylko niektóre próby odkodowania tajemniczej ryciny. Co najlepsze – jedna ciekawsza od drugiej. No, ale przejdźmy do sedna.

Oni

Jeśli już chcesz zacząć poruszać się między lubelskimi korkami, mknąć wśród pagórków i brać udział w społecznej kompresji wbijając się w fotel, na którym spoczywasz – nie ma dla Ciebie nic lepszego niż busik. Ta pozornie mało skuteczna bestia potrafi poruszać się między wskazówkami czasami dostarczając Cię na miejsce wcześniej, niż wyjechałeś. Niejednokrotnie dzięki temu omijałem całe weekendy, by cieszyć się szkołą cały boży czas. Nie mam absolutnie żadnego pojęcia, jak to działa – ale się sprawdza i to się liczy.

Oni – czyli wszyscy Ci, którzy chcą dostąpić tego zaszczytu oprócz mnie, to dość specyficzna grupa istnień ludzkich. Na cały mój talent grupowania ludzi i sprowadzania ich rozbudowanych charakterów  do płaskości dysku – nie jestem w stanie po dziś dzień ogarnąć złożoności ich jestestw. Niby Ci sami, którzy podskakują sobie słodko gorzko po ulicach lublina, przewracają się po falowanych przejściach i wywracają o nierówności starodawnej kostki, ale gdy już są W… to nie to samo.

Rytuał wejścia

Jest bardzo ważny. Od niego zależy, jaką pozycję w klanie dostaniesz, jak będzie Ci niewygodnie i czy będziesz mógł oddychać, mrugać, o nuceniu disco polo nie wspominając. Większość zawala ten test już na początku skazując siebie na siedzenie w beznadziejnym miejscu na kole, albo co gorsza koło kapitana. Ja na szczęście zostałem wprowadzony w cały rytuał należycie i wiem co wolno, czego nie należy, a co jest karane mentalną śmiercią.

Drzwi otwierają się zawsze tak samo. To pozornie łatwa zasada. Cholernie trudno ją sobie przyswoić z metra ciętym, kulistym obiektom, których strój przypomina obicie zmechaconym dywanem. Te nadobne panny wiedzą syćko najlepiej i stają zawsze po drugiej stronie drzwi*, co stanowi nie lada problem dla reszty pasażerów. Ale! One dają rade. W końcu co jest trudnego wejść przez drzwi, kiedy te wpieprzają nam się na twarz. Zasada nr 1. zawsze stawaj naprzeciwko otwieranych drzwi, unikaj moherów.

Nie siada się na pojedynczych siedzeniach. Bo nie i tyle. Chyba że jesteś nią i mieszkasz 200m od przystanku. W innym wypadku umrzesz od wyziewów z sapania całego busa, które jednoznacznie będą sygnalizować Ci harakiri, powieszenie i dekapitację – co byś nie pomyślał, że obok Ciebie nie ma bardziej potrzebujących spoczęcia dupy ludzi. Niż ty. Niż cała Polska, ludzkość i wszechświat. Zasada nr 2. siadaj na podwójnych, najbliżej okna i trzymaj się mocno parapeciku.

Nie kładź koło siebie nic i broń Boże – nigdy nie mów „Nie, nie można” albo „Nie, zajęte”. Oczywiście, można to nagiąć, ale nie polecam. Istnieją przypadki, w których po zapytaniu „A można koło pana?” padła odpowiedź „Nie.” po czym odpowiadający stracił 3/4 uzębienia, plecak i dwie lewe kończyny, a sprawca wygrał sprawę sądową o niepoprawność polityczną. Lepiej nie ryzykować. Zasada nr.3 masz swoją wyznaczoną przeszczeń, on ma i ona też. Każdy ma po tyle samo i wszyscy są szczęśliwi, nie burz tego.

Liczba Zygmunta Hajzera

To innymi słowy wyznacznik matematyczny, z którego możesz się dowiedzieć jaka jest szansa, że siądzie koło Ciebie (mówię o Tobie, nie o niej) długonoga, cycata i twarzowa madame z równoczesnym górowaniem słońca i letnią pogodą za oknem. Wzór wygląda tak: liczba pasażerów + wiek kierowcy podzielić przez sumę kasy jaką wydałeś na ciuchy przez liczbę znajomych na naszej klasie. Jeśli wynik będzie dodatki, albo zobaczysz same zera na kalkulatorze – jesteś w domu. W innym razie, poza moherami, wszystko wiedzącymi weteranami i dziewczynami z Unii – nie masz co liczyć. Przykro mi.

Wystarczą dwa słowa

Pozytywnym akcentem wieńcząc, muszę wspomnieć o zdumiewającym efekcie „dwóch słów”, który objawia się w busach i tylko w nich. Może to ze względu na atmosferę, bliskość, może kolor pokrycia dachu od wewnątrz czy te fajne świergające lampki pod sufitem – w większych busikach tego nie dostrzeżecie. Ze zwykłego „Do Nałęczowa proszę”, „Kazimierz”, czy „Bilet do Tomaszowic” można się dowiedzieć dużo więcej niż przy nie jednej macance w lubelskim MPK, gdzie ścisk ludzi dochodzi do 15 osób na cm kwadratowy.

Złoty osiemdziesiąt wzrostu, ochrypły głos i czarny gajerek nie powiedzą mi tyle co „Jeden na Puławy” wygłoszony takim tonem, jakby przed sekundą facet dowiedział się, że ma niespłacony samochód i za godzinę będzie miał życie pokaźniejsze o cztery pięcioraczki.

Cały wpis dedykuje osobom, które piały ze mnie dowiedziawszy się, że moje dojazdy do szkoły, zajebongo cena za bilet i stracone godziny, to istna głupota i marnotrawienie życia. Dziękuje wam, gdyby nie wasza postawa nie doznałbym tylu wrażeń i nie rozpracował tej genialnej machiny zbrodni, jaką jest B.U.S. tak szybko. Merci.

8 comments

  1. Reply

    wszystko ładnie pięknie ale jedno sprostowanie :D A mianowicie ja wole siadać na pojedynczym krześle niż siąść na podwójnym i siedzieć z jakąś panią (50-60) która śmierdzi zeszłym moczem albo jakiś najebany koleś który też cuchnie albo jeszcze lepiej pójdzie spać i na zakrętach leci na ciebie … :D

  2. Reply

    Mógłbym w tym stylu rozpisać się o metrze ale na wsi (czyt. nie-warszafka) i tak nikt nie zrozumie ;]

  3. Reply

    Rozbrajasz mnie abstrakcyjnością sposobu pisania.
    Swoją drogą, po dwóch miesiącach z górką teoretycznie można się odezwać spod śmieci sieci bez zbędnych sadystycznych tłumaczeń, żeby zwyczajnie podziękować za nieświadome publiczne przystępne pocieszanie zlasowanego mózgu, że normalni ludzie są, żyją i mają się nieźle.
    W zasadzie cholera wie, czy można to nazwać abstrakcją, ale dociera, więc nie jest do końca zwykłe/proste/normatywne, bo o tej porze nie miałoby szans.

    Nie pieprząc więcej – dziękuję ;) . Życzę dobrej nocy/miłego dnia, poszłam spać z postanowieniem pierwszego czwartku tygodnia o zmieszczeniu się w 60 znakach w ewentualnym kolejnym komentarzu. xD

    1. Reply

      świetnie mi to czytać, będę kontynuował :)
      dzisiaj coś dodam i w łikend jak bozia da – będą 3 teksty! jupi!

  4. Reply

    Ja również jestem fanką tego typu lokomocji:) Jednak mi BUS przede wszystkim kojarzy się z osobą kierowcy i jego nieodłącznego gadgetu czyli CB radia:D i wypowiedzi typu: ,,Panie kolego u mnie czyściutko” by po chwili jakiś inny Pan kolega stał się pie***lonym baranem, który nie wie jak jeździ:D

  5. Reply

    Cieszę się, że mój bełkot został przyjęty w charakterze motywacji. :D

    A propos tematu, tak po dzisiejszych przejażdżkach mnie naszło, że busy są przynajmniej punktualne, a jeśli chodzi o mpk to pewniejsze jest, że podrzuci cię ufo niż że dojedziesz gdzieś na czas. -.-

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s