Dziękuje i Zwierciadła 2010

Spontaniczna, subiektywna i stronnicza relacja z VII przeglądu teatralnego Zamoya  i całego zamieszania związanego z grą aktorską, która ostatnio mocno mnie dotknęła.

Godzina wychowawcza. Część klasy w masoni stycznych nastrojach obmyśla jak udowodnić światu, że jednak 1F jest czysto artystyczna. Skulony w kącie obmyślam, jak wywiązać się z roli narzędzia do masowego udowadniania. Brązowo włosa wyzwolicielka nie mogła znaleźć lepszego momentu. Casting na rolę Protazka trwał 93 sekundy, tyle zajęło mi przeczytanie 10 kwestii. Tak zaczął się mój proces zaistnienia. W „Piaskownicy”. I jak się miało okazać, nie tylko zaistnienia.

Etap pierwszy.

Minął zadziwiająco normalnie i zwykle. Nie wiedziałem jeszcze ani w czym biorę udział, ani z kim, ani po co. Żadnych skrajnych emocji nie wzbudzał we mnie tekst, rola, którą otrzymałem i tak naprawdę nie zastanawiałem się, co do czego, po co i komu. Luźno czas dryfował sobie ku dwu tygodniowemu okresowi opieprzania, który (czego jeszcze nie wiedziałem) miał przyjąć dawkę kilku przełomów.

Etap drugi.

Zdałem sobie sprawę, że to na poważnie i jednak ma mi się chcieć. Etap drugi rozpościera się aż do momentu przełomu przełomów, w którym zdałem sobie sprawę, że jednak nie dam rady nie dać rady i muszę radę dać Pod koniec byłem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie po raz pierwszy. Drugim razem było już po spektaklu, po zasłonięciu kurtyny i wyjściu na środek, na ukłony.

Dziękuje.

Dziękuje mojej granej ekipie, która względnie przysporzyła mi nieporównywalną ilość genialnych emocji i mówiąc „genialnych” mam na myśli wszystkie. Zarówno pozytywne jak i negatywne, które potem przekwitając dały jeszcze słodsze w odbiorze. Kłaniam się nisko względem prób, na których choć wyglądałem na pozabijanego deskami – chciało wam się dalej ze mną męczyć i wierzyć, że jednak dam rade coś z siebie wykrzesać. Trylion podziękowań za genialną atmosferę, która choć dla niezorientowanych czytelników maluję się żałośnie i patetycznie, to dla reszty jest oczywistym owocem prób i zmagań na scenie. Nie uświadczyłem tak skondensowanego  procederu poznawania ludzi, dzielenia się z nimi wszystkim co we mnie znośne, a czasami wręcz przeciwne, a wszystko po to, by stworzyć coś tak niesamowitego.

W końcu dziękuje Pani Reżyser, która od którejś z chwil w trakcie etapu tworzenia uzyskała ode mnie miano nieposkromionej w boju i uparciu mimo wielko zakrojone „wszystko”. Nawet nie zapytam się o zgodę ekipy grającej, jakoby bezwzględny sukces całego przedsięwzięcia miał Ci się, Droga Natalio nie należeć. To nic nie zmieni jeśli powiem, że mnie po  5 minutach wpijania swojej wizji, koloryzowania i unaoczniania tego „Jak to ma wyglądać” jebnął by na miejscu szlag, ale chociaż spróbowałem Ci wytłumaczyć, jak bardzo chciałbym mieć tyle cierpliwości i samozaparcia co Ty. Na dobrą sprawę (przysięgam!) w poprzednich zdaniach nie uświadczycie grama cukru, ni słodkości. Prawda, najprawdziwsza w świecie i basta.

A jednak.

Warto i to jak cholera. Warto brać udział w przedsięwzięciach takich jak Zwierciadła. Szczególnie w (już) mojej kochanej szkole, czyli Zamoyu Szczególnie z takimi ludźmi z jakimi miałem przezajebiście wielką przyjemność. Ja wiem, ja doskonale rozumiem ja to pojmuję i nawet czasami staram się wprowadzać w życie, że „każdy pisze o swoich przeżyciach w ten sam, cudowny sposób i prosi innych, żeby też cieszyli się jak to on cudownie spędzał życie”. Tym razem mi się nie udało i rozlałem się na te pareset wyrazów.

W milionach filmów gadają nam, że każdy powinien próbować w życiu jak najwięcej i szukać w sobie nowych talentów i miłości. W piosenkach, komiksach, na ścianach Nawet fotka czy nasza klasa krzyczy w twarz „Bi jorself!”. Ale spróbuj, tak na przekór, że to brzmi żałośnie. Ja spróbowałem, odkryłem taką malusią pasje i cholernie się cieszę z wszystkiego co miało z tym wspólnego. Wszystkiego i wszystkich.

ALE!Więcej tak nie zrobię. Nie rozromantyzuje się i nie rozklekocę. To był wyjątek w regule. Kolejne teksty będą żałośnie chamskie i szowinistycznie seksistowskie.

5 comments

  1. Reply

    :) cały czas jestem mega wściekła, że nie widziałam całego :(

  2. Reply

    Nie będę się wymądrzał – tym razem. Niezła rozkmina ;) pzdr.

  3. Reply

    tym razem nie będę się mądrzył, niezła rozkimna:D ale z konkursami/przeglądami etc. bywa różnie;D

  4. Reply

    przypadkiem tu trafiłam, przedstawienie było genialne i przyznam że Twoja rola też wywarła na mnie niemałe wrażenie, nie wyglądało to na debiut…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s