3 sekundy podsumowania

Często gęsto jest tak, że wystarczą trzy sekundy, żeby cały nasz wizerunkowy dobytek z pomnożonym wrażeniem, jaki sobie zbudowaliśmy tak po prostu – runął.

Ludzie głoszący całe prawdy świata są święcie przekonani, że:

  • Nikt nie jest tak cudowny, żeby móc wyrazić o kimś zdanie po jednym spotkaniu.
  • Absolutnie niemożliwym jest, żeby oceniać kogoś, bez znajomości jego zawiłego charakteru.
  • Jeśli nawet jest tak cudowny, to co z tego, i tak nie zrozumie całej prawdy i jak będzie dalej taki to nigdy się nie dowie.

Żadna kategoryzacja, żadne upraszczanie czy pochopne sądy. Nic nowego nie wymyśliłem. Zaledwie przytoczyłem trzy schematy, które są samym złem pośród ludzi o bogatym wnętrzu. Okej. tak więc, słuchając się owych trzech wielkich przykazań – nie mamy do nikogo uprzedzeń. Jak to wygląda? To w ogóle nie istnieje.

Jak dla mnie, to kompletny idiotyzm wyzbywać się schematów i kategoryzowania. Nawet jeśli będziesz już całkowicie czysty duchowo i kiedy zobaczysz spowitą czarnym, lateksowym tłuszczem wyznawczynię Nightwisha pomyślisz sobie o jej ciekawej i pełnej ciepła rodzinnego osobowości – osiągnąłeś swój wymarzony stan. Ale… po co?

Tytyłowe 3 sekundy podsumowania w niezliczonych sytuacjach pomogły mi uniknąć niepotrzebnego zgłębiania płytkich osobowośći, ale też nieraz się na nich przejechałem. Były też momenty, w których zyskałem dzięki owej tonie uprzedzeń i schematów  masę znajomych.

Fizycznie nie potrafię siedzieć z wyszpachlowaną Justynką i słuchać szelestu jej rzęs, które dopiero co przedawkowały trzy litry tuszu. Nie wspominając już o ustach, z których po odessaniu szminki, mógłbym odlać Pałac Małachowskich w oryginale. Przyznaje się bez bicia, nie mogę żyć bez chamskiego upatrywania schematów i celowego dostrzegania chęci bycia oryginalnym w ludziach.

Nie dziw się, że są ludzie, dla których żyjesz na podstawie 3 sekund swojego istnienia. Pierwsze wrażenie jakie na nich zrobisz, równie dobrze może zakończyć się ostatnim podsumowaniem bez strzępka wyjaśnień. Właśnie wtedy 5 miesięcy budowania związku,ulotna się jak litr perfum, które na siebie wylałeś/aś,  żeby tym razem dokonać przełomu. Kwestia „kto podsumuje kogo pierwszy”.


2 comments

  1. Reply

    Może i ma, ale ja tam osobiście wolę szczerego downa przesiąkniętego tym płynnym słodkim humanizmem, którego brakuje 70% męskiej populacji niż „zajebistego”, krótko przystrzyżonego blondynka, dowartościowującego się własną pospolitością czy normalnością, pustą, płaską i bezpłciową jak równania wymierne. I tak. Podsumowując, masz pan rację. Jakkolwiek to zabrzmi, myśle, że zrobiłbyś pan na mnie dobre wrażenie. Czy Cie to obchodzi, czy nie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s